piątek, 31 sierpnia 2012

"Tajemnica siedmiu zegarów" Agatha Christie

tłumaczenie: Leszek Śliwa, Anna Pełech
tytuł oryginału: The Seven Dials Mystery
wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
data wydania: 2005 (data przybliżona)
ISBN:
83-7384-351-5
liczba stron: 268
kategoria: thriller/sensacja/kryminał

Królową kryminałów jest niewątpliwie angielska pisarka Agatha Christie-córka Clary i Fredericka Miller. Agatha Christie jest najbardziej znaną na świecie pisarką kryminałów oraz najlepiej sprzedającą się autorką wszech czasów. Wydano ponad miliard egzemplarzy jej książek w języku angielskim oraz drugi miliard przetłumaczonych na 45 języków obcych. We Francji sprzedano 40 milionów jej książek, podczas gdy zajmującego drugie miejsce Emila Zoli – 22 miliony. Pod pseudonimem Mary Westmacott wydała kilka powieści obyczajowych, które również cieszyły się popularnością.

Swojego czasu zaczytywałam się w twórczości Agathy Christie. Miałam długą przerwę, ale teraz postanowiłam wrócić do twórczości pisarki. Na pierwszy ogień "poszedł" kryminał pt. "Tajemnica siedmiu zegarów".

Na przyjęciu spotyka się grupka przyjaciół, jest wśród nich Gerry Wide. Mężczyzna lubi długo spać i stale się spóźnia. Przyjaciółmi Gerre'go jest m.in. Jimmy Thesigher oraz Ronny Devereux. Wpadają oni na pomysł, by zrobić śpiochowi psikusa. Udają się do miasta i kupują osiem zegarów. Ustawiają je na jedna godzinę i pozostawiają przyjacielowi w sypialni. Gdy na drugi dzień (mimo niemiłosiernego hałasu wydawanego przez budziki) Gerry się spóźnia wszyscy się zaskoczeni. Ale Gerry nie śpi, on nie żyję. Śmierć uznaje się za akt samobójczy. Jednak jeden fakt dziwi przyjaciół. Otóż zegary, które zostały ukryte, teraz stoją na widoku, ułożone równo obok siebie. Ale chwileczkę, coś się nie zgadza. Jest tylko siedem zegarów, a ósmy? Ósmy został wyrzucony przez okno. Co to oznacza? Czy to jakaś zaszyfrowana wiadomość? Ronny uważa, że Gerry nigdy by nie popełnił samobójstwa, bo i czemu miałby to zrobić? Mijają dni, córka właściciela, w którym doszło do owego samobójstwa udaje się do rezydencji i nagle pod koła jej samochodu wbiega Ronny. Kobieta przerażona, że zabiła mężczyznę udaje się z nim do lekarza we łzach. Lecz ten stwierdza, że ów młody człowiek został zastrzelony. Ale przez kogo, zastanawia się Bundle. Postanawia rozwiązać tę zagadkę. Kontaktuje się ona z Jimmy, przekazuje mu ostatnie słowa zmarłego, która brzmi "Jimmy, siedem zegarów". Młodzi wpadają na trop tajnego stowarzyszenia - Siedmiu Zegarów...

Nic dziwnego, że Agatha Christie jest uznana za królową kryminałów. Choć książka jest niewielkich rozmiarów, czytałam ją z wypiekami na twarzy i bystrym spojrzeniem w oczach. Pomiędzy linijkami tekstu próbowałam wydedukować, kto zabił Gerre'go i Ronny'ego. Wraz z Bundle układałam kawałeczki układanki i co? Niestety nie udało mi się odnieść sukcesu w tej dziedzinie. Zakończenie jest zaskakująca, tak bardzo, że "opadła mnie szczęka". Pisarka ma to do siebie, że potrafi tak skonstruować bieg wydarzeń, że czytelnik nie wie, co będzie na kolejnej stronie. Autorka także udawadnia tezę, że "najciemniej jest pod latarnią".

Cieszę, ze powróciłam do twórczości Christie. Bawiłam się wyśmienicie. Bundle, jako główna postać sprawdziła się idealnie. Jest młoda, energiczna, sprytna i pomysłowa. Prowadzi ona z pozostałymi bohaterami często dowcipne wymiany zdań, a jednocześnie jest niezwykle czujna, by wychwycić każdy fałszywy, potencjalny krok swego rozmówcy.

Polecam Wam tę książkę. Z pewnością i Was zakończenie całej historii zaskoczy.



wtorek, 28 sierpnia 2012

"Miłość w stylu retro" Sophie Kinsella

tłumaczenie: Magdalena Słysz
tytuł oryginału: Twenties Girl
wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: czerwiec 2011
ISBN: 978-83-247-2149-8
liczba stron: 464
kategoria: romans
ocena6/6

Wiek XX jest niewątpliwie jednym z ulubionych źródeł inspiracji dla twórców z każdej dziedziny kultury i sztuki. Coraz więcej pojawia się książek, w których fabuła "zahacza" o lata poprzedniego wieku. Osobiście bardzo lubię pozycje o takiej tematyce, gdyż mam wtedy niemalże pewność, że książka będzie ciekawa oraz, że w barwny sposób pisarz przedstawi klimat tej epoki. Oczywiście, zdarza się i tak , że książka, która miała okazać się hitem, okazała się kompletną klapą. A jak było tym razem?

"Miłość w stylu retro" jest kolejną powieścią, która wyszła spod pióra Sophie Kinsell. Sophie Kinsella to pseudonim angielskiej pisarki Madeleine Wickham- autorki "Wyznania zakupoholiczki"

Główną bohaterką jest 28-letnia Lara. Lara jest na życiowym zakręcie: rzucił ja ukochany Josh, za namową koleżanki rzuciła pracę i założyła z nią firmę pośrednictwa pracy. Firma stoi na skraju bankructwa, gdyż wspólniczka wyjechała na wakacje, zakochała się i nie zamierzała wracać do kraju. Lara musi się sama zmagać z narastającymi problemami firmy, z ciągle nalegającymi klientami, a do tego umiera jej 105-letnia ciotka Sadie. Lara nigdy nie poznała Sadie, a teraz rodzice zmuszają ją, by udała się z nimi na pogrzeb ciotki. Sam pogrzeb nie przeraża dziewczyny. Ją przeraża spotkanie z pompatycznymi, nie sympatycznymi i ekscentrycznymi krewnymi. Stryj Lary jest bardzo bogatym człowiekiem. W młodości "z dwóch" monet zbudował kawiarniane imperium. Wszyscy są dociekliwi, jak to Lara radzi sobie po rozstaniu z Joshem? Pogrzeb trwa i, gdy trumna z ciałem ciotki ma zostać skremowana, Lara dostrzega młodą dziewczynę, która głośno artykułuje swój sprzeciw. Młodą dziewczynę widzi i słyszy tylko nasza bohaterka. Obawia się, że postradała zmysły, ale nie. Krzycząca dziewczyna to duch jej ciotki- Sadie, który nakazuje, by Lara powstrzymała kontynuację pogrzebu. Lara jak zaczarowania wykrzykuje, że nie można ciotki pochować, gdyż prawdopodobnie została zamordowana...

"Miłość w stylu retro" okazała się bardzo klimatyczną, przezabawną lekturą. Spełniła moje wszelkie oczekiwania. Bohaterowie są różni, dynamiczni, frywolni, bezpośredni i są idealni dopasowani do ról, które odgrywają. Lara- zagubiona, obłędnie zakochana(przynajmniej tak myśli), zdezorientowana, nie mająca pomysły, jak wyjść z kłopotów. Bardzo mi przypominała Bridget Jones. Natomiast Sadie, to kobieta silna, frywolna, idąca do przodu, nie przejmująca się opinią innych, posiadająca umiejętność zmuszania ludzi do tego, co jest w danej chwili wygodne.. Sadie mimo, że jest duchem i nikt jej nie widzi, kocha tańczyć i potrząsać "balonami". W czasie, gdy Lara i Sadie będą poszukiwać tajemniczego naszyjnika, to nauczą się od siebie wielu ciekawych rzeczy, Sadie się zakocha w żyjącym mężczyźnie, co doprowadzi do zabawnych i często krępujących sytuacji oraz odkrycia rodzinnej tajemnicy.

Czytając tę książkę świetnie się bawiłam. Autorka posługuje się lekkim i obrazowym piórem. Język jest plastyczny, sugestywny oraz bardzo ekspresyjny. Jest dużo przezabawnych dialogów, co powoduje się czyta się bardzo płynnie. Pisarka opowiada, o tańcach, strojach i zwyczajach XX wieku. Czuje się klimat poprzedniej epoki, a Lara poczuje go na własnej skórze. Śmiechu było co nie miara. Dałam tej pozycji szóstkę , że względu na umiejętność wprowadzenia mnie w stan euforii, ale także lekkiej zadumy nad życiem. Polecam








poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Amy. Moja córka - Mitch Winehouse


tytuł: Amy Moja córka
tytuł oryg.:  Amy. My daughter
autor: Mitch Winehouse
wydawnictwo: Wydawnictwo Sine Qua Non
rok wydania: 2012
ilość stron: 336

moja ocena: 7/10

Amy Winehose nie trzeba nikomu przedstawiać. Brytyjska wokalistka żydowskiego pochodzenia o niezwykłym, potężnym głosie wdarła się szturmem do naszych domów. Jej twórczość wzbudziła zachwyt światowej krytyki oraz zjednała jej fanów z całego świata. Jej gwiazda błyszczała niezwykłym blaskiem i zgasła tak nagle 23 lipca 2011 r. Złośliwi powiedzą, że to było do przewidzenia, ze sama się o to prosiła... Burzliwe życie Amy było cały czas monitorowane przez prasę plotkarską. Codziennie  w brytyjskiej prasie ukazywały się kolejne pijackie wybryki wokalistyki. A było ich naprawdę sporo... Śmierć Amy przyszła niespodziewanie i sprawiła, że na chwilę świat się zatrzymał. Zmarła w wieku 27 lat, co tylko nakręciło popkulturalne brednie o przeklętej liczbie i innych zdolnych muzykach, którzy odeszli będąc w tym samym wieku.
W rok po tych wydarzeniach Mitch Winehouse – ojciec Amy postanowił oddać hołd córce i napisał książkę o jej życiu. O tym jak było naprawdę. Żeby skończyć z wyssanymi z palca plotkami. Żeby opowiedzieć o swojej piekielnie zdolnej córeczce. A jest o czym opowiadać.
Amy Winehouse przyszła na świat 14 września 1983 w Londynie jako drugie dziecko Mitcha i Janis Winehousów. Od razu podbiła serca całej rodziny. Ojciec wspominał, że na oddziale noworodków krzyczała głośniej nie inne dzieci. Nie było w tym żadnej melodyjności. Po prostu przeraźliwie głośny płacz. Mała Amy od początku sprawiała rodzicom mnóstwo kłopotów. A to spotkała w parku jakąś ciocię i poszła z nią do domu nie mówiąc słowa przerażonej matce, która odwróciła się tylko na momencik. Innym razem schowała się w centrum handlowym i czekała aż ktoś ją znajdzie. Szkoły nie lubiła. Nie dlatego, że miała problemy z nauką. Nauka jako taka zupełnie jej nie interesowała. Dlatego dziewczynka nudziła się na lekcjach  i nie słuchała próśb i gróźb nauczycieli. Ponadto miała swój styl. Była prawdziwą indywidualistką. Przekraczała wszelkie szkolne standardy. To musiało kłóć w oczy grono pedagogiczne. Jedynym co Amy kochała naprawdę była muzyka. Śpiewała od początku. W takiej rodzinie nie dało się nie śpiewać. Dziewczyna dobrze wiedziała, ze to jest jej droga. Sama wzięła sprawy w swoje ręce i wysala podanie do Sylvia Young Theatre School. Jednak problemy z przedmiotami pozamuzycznymi sprawiły, że Amy po raz kolejny musiała zmienić szkolę.
Jej talent rozwijał się błyskawicznie. Swoim mocnym, "czarnym" wokalem wprowadzała w zachwyt i osłupienie wszystkich, którzy mieli okazję jej posłuchać. W międzyczasie poznała swoją pierwszą miłość. Nie był to udany związek. Dla Amy zakończył się boleśnie. Zaowocował jednak płytą „Frakn” opublikowaną w październiku 2003 r. Bo Amy pisała tylko o tym co sama przeżyła. Szczerość była najmocniejszą strona jej twórczości. Wszystkie emocje związane z Chrisem przelała w swoją muzykę i teksty piosenek. Album „Frank” zdobył uznanie brytyjskiej krytyki. Jej kariera nabierała tempa. Posypały się branżowe nagrody. Liczne koncerty potwierdzały tylko jej mocną pozycję na brytyjskiej scenie muzycznej. Mimo odważnego wyglądu w głębi serca dziewczyna miała ogromne problemy z tremą. Pomagał jej alkohol, który szybko stał się problemem...
Pewnego dnia Amy poznała Blake'a, a że miała tendencje do spotykania się z nieodpowiednimi facetami, szybko okazało się, że chłopak jest narkomanem. Miłość do Blake'a pchnęła ją w objęcia uzależnienia. Kolejny burzliwy związek dał początek drugiej płycie wokalistki „Back to Black”, która ukazała się w Wielkiej Brytanii w październiku 2006 r. Album natychmiast podbił serca Brytyjczyków i rozpoczął światowa karierę Amy. Wydawało się, że od tego momentu będzie tylko lepiej. Nic bardziej mylnego...

Nie jest to typowa książka biograficzna. Nie ma w niej typowego kalendarium wydarzeń, oceny krytycznej muzycznych dokonań, tekstów piosenek. Jest za to miłość. Ogrom ojcowskiej miłości, którego spotkała najgorsza rzecz, jaką tylko można sobie wyobrazić. Musiał pochować swoją ukochaną córeczkę. Mitch Winehouse napisał książkę niezwykle szczerą. Przytacza w niej wiele anegdotek z życie swojej niezwykłej córki. Ciepło i z uczuciem wspomina jej dzieciństwo i pierwsze sukcesy. Ale dzieli się także najgorszymi myślami. Przyznaje, że zaskoczyły go pierwsze doniesienia przyjaciół o problemie alkoholowym córki. Usprawiedliwiał ją sam przed sobą. Przecież wciąż była jego małą dziewczynką. Przyznaje, że był taki moment, że miał Amy serdecznie dość. Było to wtedy kiedy walczyła z uzależnieniem od narkotyków i od alkoholu. Kiedy obiecywała poprawę, a później i tak robiła swoje. Przyznaje, że żył w ciągłym stresie przez kilka lat, że bał się dźwięku telefonu, który mógł zwiastować najgorsze... Trzeba mieć odwagę, żeby napisać coś takiego.
Tata Winehouse był najlepszym przyjacielem Amy, co potwierdzała sama wokalistka w licznych wywiadach. Łączyła ich specjalna więź. Mitch zdaje sobie sprawę, że opinia publiczna obwiniała go o stan Amy, o jej uzależnienia, o nieudzielenie jej pomocy. Może te zarzuty nie były Take do końca bezpodstawne. Może nie powinien jej tak pobłażać i ustępować we wszystkim. Może trzeba było uderzyć pięścią w stół, to kazać zrobić, a tamtego zabronić. Nie wiem, nie mnie oceniać. W każdym razie w tamtym czasie nikogo nie obchodziła prawda. Znacznie ciekawsze było publiczne pranie brudów. Brukowce, jak sępy, czekały tylko na kolejne potknięcie Amy. Drukowały każdą, nawet najgorsza bzdurę.
Ta publikacja to nie tylko opowieść o sławnej wokalistce. Ale przede wszystkim świadectwo tego, przez jakie piekło przeszła rodzina i najbliżsi uzależnionej dziewczyny. Świadectwo ich walki o każdy dzień. Ich cierpienie jest o tyle gorsze, że wszystko odbywało się w świetle reflektorów i fleszy.
Bardzo cenię twórczość Amy Winehouse. Była inna niż wszystkie plastikowe lale, które trudno określić mianem „wokalistka”. Jej głos zwalał na kolana. Taki talent już się nie zdarzy. Wiadomość o jej śmierci sprawiła mi ogromny smutek. Tak po ludzku było mi jej żal. Żal młodej dziewczyny. Żal tych nieprzeżytych lat. Żal jej ogromnego talentu. Żal, że już więcej nic nie zaśpiewa. A śpiewała jak anioł...


piątek, 24 sierpnia 2012

"Zanim zasnę" S.J. Watson

tłumaczenie: Ewa Penksyk- Kluczkowska
tytuł oryginału: Before I Go to Sleep
wydawnictwo: Sonia Draga
data wydania: kwiecień 2012
ISBN: 978-83-7508-464-1
liczba stron: 408
kategoria: thriller/sensacja/kryminał

Wspomnienia to nasz historia. Wspomnienia to cząstka nas. Bez wspomnień bylibyśmy niczym. To one są świadectwem naszych czynów oraz prawdy, której od tak nie da się wymazać.
Niedawno opisywałam Wam moje zdanie na temat powieści "Pożeracz myśli", której fabuła także opierała się na temacie pamięci i wspomnień. Lubię takie książki i zawsze sięgam po nie z wielką ochotą.

Odnoszę wrażenie, że właśnie skończyłam czytać taką książkę. Książkę niezwykłą, niebanalną, wnikliwą i dostarczającą moc emocji.

"Zanim zasnę" opowiada wycinek z życia Christine Lucas. Zapytacie, dlaczego wycinek? Ponieważ, Christine mając niespełna trzydzieści lat, na skutek traumatycznego wydarzenia traci pamięć. Christine poznajemy, gdy ta ma już czterdzieści siedem lat i budzi się obok nieznanego mężczyzny. Ogrania ją panika, gdyż nie wie, gdzie jest, nie wie kim jest ten facet i skąd się wzięła w obcym domu. Pragnie, jak najszybciej uciec, by uniknąć niezręcznej sytuacji. Udaje się do łazienki i doznaje szoku. W lustrze widzi twarz kobiety w średnim wieku, a ona pamięta, że jest o wiele młodsza. Zdezorientowana widzi ponaklejane zdjęcia w łazience, swoje i tajemniczego mężczyzny. Z nich dowiaduje się, że ów mężczyzna jest jej mężem Benem. Ben po przebudzeniu tłumaczy kobiecie, że uległa wypadkowi, że każdego dnia budzi się z "czystą kartą" i nie pamięta dnia poprzedniego. Kobieta czuje pustkę, nie ma wspomnień, nie ma dzieci, przyjaciół i nagle dzwoni telefon. Dzwoni lekarz Christine, z którym ona spotyka się w tajemnicy przed Benem. Lekarz przekazuje jej pamiętnik, w którym każdego wieczora piszę wydarzenia dnia, by kolejnego móc to przeczytać i być może utrwalić wspomnienia. Kobieta zaczyna mieć przebłyski świadomości, przypomina sobie syna (o którym mąż nic nie mówił), napaść, przyjaciółkę. Czemu maż ją okłamuje? Czemu skrywa przed nią najważniejsze momenty w jej życiu? Czemu ma napisane w pamiętniku "NIE UFAĆ BENOWI"? Tego wszystkiego kobieta próbuje się dowiedzieć. Ze zlepków informacji próbuje odnaleźć swój sens życia na nowo....

Autorem tego intrygującego thrillera jest S.J. Watson. "Zanim zasnę" jest jego pisarskim debiutem. Książka trafiła na prestiżową listę "The New Tork Timesa" od razu na pozycję 7. Spośród brytyjskich pisarzy podobnym wyczynem może się pochwalić tylko J.K. Rowling. Prawa do książki zostały sprzedane do 42 krajów. Prawa do ekranizacji zakupił Ridley Scott. O rolę Christine rywalizują Kate Winslet, Cate Blanchet oraz Helen Hunt.

Te wszystkie nagrody i osiągnięcia nie dziwią mnie. Historia Christine mnie zachwyciła i wciągnęła. Nie mogłam oderwać się od lektury. Przerywałam czytanie na moment refleksji, na chwilę, by się zastanowić, czy ja dałabym radę żyć tak z dnia na dzień. Co czułabym, gdybym każdego dnia dowiadywała się, że moje dziecko nie żyję, że nie pamiętam pierwszego kroczku, słowa "mama", że nic nie mam. W takich momentach spoglądałam na śpiące już moje maluchy i chłonęłam każdą minutę, bo uświadomiłam sobie, że życie jest nieobliczalne i nie wiem, co mnie czeka.
Mogłoby się wydawać, że mała ilości bohaterów ( 3 głównych+2 bohaterów na ostatnich stronach książki) może być wadą. Otóż nie , jest to wielka zaleta tej pozycji. Narratorem jest Christine, to ona opowiada czytelnikowi, tyle ile jest potrzebne, by zaprzyjaźnić się z bohaterką. By poczuć jej zagubienie, samotność i wątpliwości, co do jej obecnej sytuacji. A Ben? Czy wzbudził moją sympatię? Owszem, na początku, a potem... NIe powiem.

Uważam, że warto sięgnąć po "Zanim zasnę". Powinna ona się spodobać nawet tym, którzy nie przepadają za tym gatunkiem literackim. Warto poznać zakończenie tej całej historii, która jest zaskakująca i pozostawia niedosyt. Polecam z całego serca.



czwartek, 23 sierpnia 2012

"Okup" Sophie McKenzie

tytuł oryginału: Blood Ransom
seria/cykl wydawniczy: Teo i Rachel
wydawnictwo: Akapit Press
data wydania: kwiecień 2012
ISBN: 978-83-62955-30-5
kategoria: literatura dziecięca/młodzieżowa
ocena 5/6

Nauka idzie do przodu. Naukowcy z zapałem rozwijają nowe technologie i zabiegi medyczne, by pozwolić człowiekowi jak najdłużej cieszyć się długim i szczęśliwym życiem. Człowiek już sklonował owieczkę Dolly, psa. A czy możliwe jest sklonowanie człowieka?

To właśnie temat genetyki i możliwości tworzenia swoich klonów jest głównym tematem najnowszej książki Sophie McKenzie pt. "Okup". Do tej pory nazwisko autorki było mi kompletne obce. Teraz już wiem, że jej książki cieszą się dużo popularnością wśród młodych i ciut starszych czytelników. W samej Wielkiej Brytanii książki jej autorstwa sprzedały sie nakładem 320 tysięcy egzemplarzy.

Ale słów kilka o fabule...
Teo i Rachel są klonami. Teo jest klonem szalonego naukowca Elijaha, który stworzył go na swoje podobieństwo, by przeszczepić młode serce Teo sobie. Natomiast Rachel jest klonem swojej starszej, zmarłej siostry. Para bohaterów zostaje uwolniona z rąk Elijaha i ze względu bezpieczeństwa ich obojga zostają rozdzieleni i wraz ze swoimi rodzicami przeniesieni do zupełnie innych miejsc. Jednak nastolatkowie utrzymują kontakt ze sobą poprzez internet. Jest to niebezpieczne, gdy Elijah ich szuka, ale nie tylko on. Tropi ich także RAGE-fanatyczna organizacja, która ma za cel zniszczyć Elijaha, jak i jego "wynalazki", czyli klony. Pewnego dnia Rachel znika bez wieści. W prasie się mówi o rzekomym samobójstwie dziewczyny. Teo nie wierzy w taki przebieg wydarzeń. Czuje, że za zniknięciem jego przyjaciółki stoi Elijah lub RAGE. Chłopak rusza przez Antlantyk do Szkocji, by odnaleźć dziewczynę...

"Okup" jest kontynuacją książki "Więzy krwi". I choć nie czytałam pierwszej części, w niczym mi ten fakt nie przeszkadzał. Ta część jest odrębną historią tych dwójki bohaterów. Wiadomo nie da się uciec od dawnych bohaterów, ale autorka w zgrabny sposób przeplata przeszłość z teraźniejszą oraz wyjaśnia "kto, co i dla czego". Fajnym zabiegiem było podzielenie książki na rozdziały, w których każdy bohater jest narratorem. To z jego punktu widzenia poznajemy obecną sytuacje. Kolejnym plusem jest płynność i dynamika akcji. Pogoń goni pogoń, ucieczka-ucieczkę. Nic nie jest oczywiste i przewidywalne. Razić starszego czytelnika może naiwność, infantylność i wiara w dobre intencje złego bohatera, która cechuje Rachel. Te cechy mogą być uzasadnione, w końcu to nastolatka, choć ja wolałabym, by bohaterowie byli trochę starsi. Wtedy ich heroizm, zdolność do poświęcenia, odwaga i zdeterminowanie byłaby bardziej wiarygodne. Choć się teraz trochę czepiam, bo pamiętajmy, że jest to książka skierowana do młodzieży, to i bohater musi być nastolatkiem, by czytelnik się z nim utożsamiał. Tak więc, więcej wad nie znalazłam.

Podsumowując jest to lekka w odbiorze pozycja, z ciekawym pomysłem na fabułę . Polecam