Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uczestnik.Książkowe zauroczenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uczestnik.Książkowe zauroczenie. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 stycznia 2013

"Moje życie w kręgu obsesji. Pamiętnik" Joanne Limburg


tłumaczenie: Anna Zeller
wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: lipiec 2012
ISBN: 978-83-7799-139-8
liczba stron: 320
kategoria:
biografia/autobiografia/pamiętnik
ocena3/6


Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne są objawem choroby w kręgu psychiki. Jest to nerwica natręctw i wcale nie jest ona tak mało powszechna , jak się nam wydaje.
Długo czekałam na możliwość przeczytania „Moje życie w kręgu obsesji. Pamiętnik” autorstwa Joanne Limburg i gdy nadarzyła się taka okazja byłam z tego bardzo rada.
Jak wspomniałam wyżej autorką i główną bohaterką jest Joanne Limburg. Autorka urodziła się w Londynie w 1970 roku. Studiowała filozofię na Uniwersytecie w Cambridge. Jest autorką dwóch tomów poezji „Femenismo”, który został nominowany do Forward Best First Collection Price, oraz „Paraphenalia”. Mieszka w Cambridge z mężem oraz synem.
Ten pamiętnik to zwierzenia z czym i z jakimi paranormalnymi zachowaniami musi się zmierzyć osoba, która cierpi na zespół zaburzeń-kompulsywnych. Jest to bardzo ciężkie życie. Niby zachowanie, lęki, strach przed rówieśnikami, wybitne intelektualne zdolności mogą się wydawać , że wszystko można oswoić lub udać się do specjalisty, który przepisze cudowny lek i po sprawie. Ale niestety tak się nie da. Czego dowodzi książka Joanne. Opisuje ona, że zaburzenia towarzyszą jej od zawsze. Już jako mała dziewczynka bała się opinii rówieśników, miała problem w relacjach z nimi oraz unikała wszelkich trudnych sytuacji. Z wiekiem lęków i zachowań destrukcyjnych zaczęło objawiać się coraz więcej. Studia były ciężkim okresem w życiu kobiety, gdyż wiadomo, że w tym okresie powstają bardzo silne więzi międzyludzkie. Jednak Joanna ich unikała. Musi się ona zmierzyć z koszmarami nocnymi, lękiem , który objawia się także w sferze religijnej ( jest ona wierzącą Żydówką). Jednak największe destrukcyjne dla jej ciała i duszy pojawiają się już w małżeństwie i podczas pierwszej (niestety utraconej) ciąży. Joanne bardzo dokładnie opisuje ten trudny okres, kiedy jej ciało odrzucało małego człowieczka w jej łonie, a maleństwo broniło się jak mogło. Jednak Joanne sama będąc pesymistką czekała już tylko i wyłącznie na poronienie , bo w końcu ona wiedziała, że tak będzie. Później na świat przychodzi jej syn. I tu następuje tak szybkie tempo narastania poczucia strachu jak nigdy przedtem. Otóż obawia się ona wszelkich chorób, śmierci łóżeczkowej i innych niebezpieczeństw, które mogą dotknąć niemowlę. Jej mąż musi ją bardzo kochać, bo życie z osobą borykającą się zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi bywa drogą przez mękę.
Pisarka oprócz swoich przeżyć i uczuć dzieli się z terminologią naukową i wywodami z naukowych książek. Taki zabieg pozwala czytelnikowi zapoznać się nie tylko z osobistą tragedią, ale także problemem z medycznego punktem widzenia .
Książki nie czyta się płynnie, gdyż temat fabuły nie jest łatwy i przyjemny. Jeśli byście mnie się zapytali, czy jest to poruszająca biografia , to odpowiedziałabym ,że jak najbardziej tak. Czy warto się z tą historią zapoznać, to również odpowiem –tak. Więc skąd tylko 3? Ponieważ liczyłam na coś więcej, na porwanie mnie, na to, ze nie oderwę się od lektury dopóki nie skończę. Jest to oczywiście osobista wędrówka do wnętrza siebie samego, ale dla mnie to było za mało. Niestety czuje pewien niedosyt. Nie potrafię określić czego zabrakło. Po prostu tak czuję.

sobota, 13 października 2012

"Prawdziwa królowa Elżbieta II jakiej nie znacie" Andrew Marr


wydawnictwo: Marginesy
data wydania: wrzesień 2012
ISBN: 978-83-933758-3-7
liczba stron: 400
kategoria: biografia/autobiografia/pamiętnik
ocena poza skalą

Tę rodzinę zna cały świat. Ten kraj rokrocznie odwiedzają miliony turystów. Ten kraj był kolonialnym mocarstwem. Tego języka uczą się miliony ludzi na całym świecie. Z tego kraju wywodzi się wiele wybitnych osobowości z różnych dziedzin sztuki czy kultury. Wielka Brytania-wielka pod każdym względem. Od 59 lat na czele tej monarchii stoi Królowa Elżbieta II. Jeśli dożyje ona 2 czerwca 2013r. będzie najdłużej panującym władcą Wielkiej Brytanii.

Ale jaka właściwie jest królowa. Czy przypisywany jej chłód, dystans i obojętność (chociażby w sytuacji, gdy księżna Diana zmarła) jest uzasadniony? Czy to prawda, że żonę swego wnuka Wilhelma traktuje, jak kobietę z ludu? Ostatnio słyszałam, że księżna Katarzyna musi dygać przed "rodzonymi" członkami książęcej rodziny. Jeśli byłaby to prawda, to byłoby poniżające dla przyszłej żony króla Wilhelma.A wspomnę, że matka Elżbiety II pochodziła z ludu. Obserwatorzy od zawsze próbują rozgryźć, co się dzieje za tym "ponurym" usposobieniem. Wielu podejmowało się próby pisania rzetelnych biografii, choć wiadomo, że jest to utrudnione z wielu względów. Sylwetka Elżbiety II przeniesiono również wielokrotnie na duży ekran. Najbardziej pamiętny jest film pt. "Królowa" z Helen Mirren w roli głównej z 2006r. Aktorka za tę rolę otrzymała Oskara. Być może niektórzy z Was oglądali również "Jak zostać królem". Jest to historia Jerzego VI, ojca królowej, który boryka się z przypadłością jąkania oraz strachem przed publicznymi. Czemu wspominam o Jerzym VI? Ponieważ król miał brata, który był naturalnym następcą trony. Jednak zrzekł się on trony, by poślubić rozwódkę. Gdyby nie ten fakt Elżbieta II zapewne cieszyłaby się życiem z dala od dworu i polityki.

Autorem biografii królowej jest Andrew Marr-dziennikarz i obserwator brytyjski. Autor w książce stara się przedstawić prawdziwą twarz królowej. Robi to przez pryzmat wychowania jej przez rodziców, jak i wydarzenia, które wpływały i wpływają nadal na jej wizerunek. Autor wspomina, że gdyby królowi Jerzemu VI i jego żonie Elżbiecie Bowes-Lyon urodził się jeszcze syn, to on byłby królem bez znaczenie którym byłby dzieckiem. Ponoć Elżbieta będąc dziecka modliła się o brata. Stało się inaczej i to ona po śmierci ojca stanęła na czele monarchii. Według ludzi z którymi ona pracuje (a ja zawsze myślałam, że ona jest istnym figurantem) wypowiadają się oszczędnie, ale i z wielką sympatią. Dziennikarz przytacza wiele zwyczajnych, rodzinnych wydarzeń, często dramatycznych, gdzie wyłania się obraz królowej sympatycznej, empatycznej, wyrozumiałej oraz bardzo dyskretnej (pamiętajmy, że nigdy nie udzieliła wywiadu telewizji, ale i nie ujawnia ona swoich rozmów z kolejnymi przedstawicielami rządu).

Królowa też jest opisana jako osoba, której niełatwo było iść z duchem czasu. Jej zacofania wynikało z różnych kwestii. Opisany jest również stan majątku rodziny królewskiej. Można się dowiedzieć, że do rodziny królewskiej należy np. dno morza, najsłynniejsze ulice i budowle w Londynie itp. Są również opisane niełatwe relacje między księciem Filipem a jego synem księciem Karolem. Podoba mnie się np. fakt, ze w całym uwielbieniu dla królowej Marr nie bał się określić Elżbiety, jako osoby bez wykształcenia. Marr nie bał się poruszać także tematów trudnych i tabu. Jednak wniosek jest jeden. Na zewnątrz królowa jesy oschła, bo tego się od niej oczekuje!

Książka jest zbiorem informacji nie tylko z o samej rodzinie królewskiej, ale też wiedzy historycznej, politologicznej, kulturalnej itp. Jest to szerokie kompendium wiedzy i jakbym chciała wszystkie wątki opisać zajęłoby to wiele czasu i podchodziłoby pod książkę. Dlatego sami się musicie przekonać czym ujęła mnie ta pozycja. Bo to nie tylko treść, ale i zdjęcia i wszystko czego należy szukać w takiego rodzaju publikacji.

poniedziałek, 8 października 2012

"Przetrzymać tę miłość" Ian McEvan


tytuł oryginału: Enduring love
wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: 2006
ISBN: 83-247-0560-0
liczba stron: 238
kategoria: Literatura piękna
ocena 3/6

Ian McEvan urodził się w 1948 roku w Wielkiej Brytanii. Jest autorem zbioru opowiadań "Pierwsza miłość, ostatnie posługi" oraz wielu powieści, m.in.: "Betonowy ogród", "Ukojenie", "Dziecko w czasie", "Niewinni", "Amsterdam", "Sobota" oraz "Przetrzymać tę miłość".
Ta ostatnia została przeniesiona na kinowy ekran, gdzie występują: Daniel Craig, Rhys Ifans, Sanantha Morton.

Pisarz na podwaliny książki "Przytrzymać tę miłość" wybrał bardzo ciekawy temat schorzenia medycznego-obsesje homoerotyczną z akcentami religijnymi.

Akcja zaczyna się w momencie, gdy jeden z głównych bohaterów Joe Rose odbiera swoją żonę z lotniska i zabiera ją na romantyczny piknik w parku, gdzie za parę chwil rozegra się dramatyczna walka o życie. W pewnym momencie Clarrisa i Joe są świadkami, jak pilot balonu stara się przymocować kotwicę do podłoża. Tą czynność uniemożliwia mu silny wiatr. Sytuacja jest o tyle niebezpieczna, że wewnątrz balonu znajduje się dziesięcioletni chłopiec. Joe podobnie jak czterek innych mężczyzn, który zauważyli żmudne wysiłki pilota biegną z pomocą. Niestety mężczyźni tracą siły i puszczają liny, ale jest jeden który tego nie zrobił. Jest nim Logan, który w momencie wznoszenia się balonu nadal trzyma liny. NIestety wraz z nabieraniem wysokości balonu i on puszcza liny, ale jest za wysoko, by mógł przeżyć taki upadek...
Ta śmierć niesie za sobą konsenkwecje, lecz śmierć śmiałka jest tylko tłem wydarzeń, które mają dopiero nastąpić. Otóż wśród pięciu mężczyzn, oprócz Joe jest także młody człowiek o imieniu Jed Parry. Joe i Jed nie znali się wcześniej, ale zachodzi między nimi "coś", co Perry uznaje za znak od Boga i wyzwala w nim poczucie potężnej miłości, bez racji butu, do Joego. Zaczyna on Joego prześladować. Gdy prześladowca zaczyna zaciskać swoje macki na życiu Joego ten ucieka się do rozpaczliwych środków, by ocalić swoje małżeństwo oraz życie...

Ciekawą postacią jest Jed, który żywi przekonanie, że jest w miłosnej komunikacji z osobnikiem ze znacznie wyższej sfery, który również jest w nim zakochany i to on pierwszy nawiązał kontakt. Taka forma może przybrać formę tajemniczych sygnałów, bezpośrednich kontaktów oraz wykorzystania środków. Jed uważa, że czuwa nad obiektem swojego urojenia.

Książka może i byłaby świetna i mogłaby mnie pochłonąć bez reszty, ale jej konstrukcja w ogóle do mnie nie dotarła. Owszem plusem jest jej fabuła, nie jest ona obszerna, ale zdecydowanym minusem w moim odczuciu jest zbyt filozoficzny język. Ten zlepek rozważań Joego zaburzały moje skupienie i harmonie czytania. Było wiele momentów, gdzie zwyczajnie gubiłam wątek, nuda sięgała zenitu.

Podsumowując.
Daję książkę słabą trojkę. Uważam , że fabuła jest świetnym pomysłem na film, ale książka z takim wydaniu nie jest czymś, co podbije moje serce.

poniedziałek, 1 października 2012

"Podróż w nieznane" Agatha Christie.

tłumaczenie: Magda Białoń-Chalecka
tytuł oryginału: Destination Unknown
seria/cykl wydawniczy: Seria z Gawronem
wydawnictwo: Dolnośląskie
data wydania: 2005
ISBN: 8373843604
liczba stron: 247
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
ocena
5/6

Jakie jest pierwsze Wasze skojarzenie na hasło-Agatha Christie? Zbrodnia, zagadka, a może śledztwo?
Mnie na wspomnienie nazwiska pisarki, przed oczyma pojawia się jej twarz, która znajduje się na okładce jej biografii (która ciągle przede mną). Bardzo lubię kryminały w wydaniu tej angielskiej damy. Książki Agathy Christie mogę brać z półki w ciemno, ponieważ każda jest niepowtarzalnym wytworem jej niezwykłej wyobraźni.

Dzisiejszą pozycją, którą chciałabym Wam polecić jest "Podróż w nieznane", oczywiście autorstwa pisarki wspomnianej powyżej.

Na całym świecie giną bez śladu wybitni naukowcy. Jednym z nich jest Tom Betterton. Tom jest wdowcem po córce amerykańskiego naukowca. Po śmierci żony udaje się do Wielkiej Brytanii, tu poślubia Oliwie.
Sprawą zaginięcia Toma zajmuje się angielska policja, a na czele śledztwa stoi komisarz Jessop. Nie daje on wiary w zeznania żony Bettertona, jakoby nie było jej znane miejsce pobytu męża. Oliwia postanawia wyruszyć w podróż, pod pretekstem potrzeby wypoczynku. Jessop wysyła swoich ludzi, by dyskretnie kobiecie towarzyszyli.
Wraz z Oliwią tym samym samolotem leci Hilary Craven, rozwódka i matka opłakująca swoją zmarłą córeczkę. Hilary wysiada z samolotu podczas przesiadki i próbuje popełnić samobójstwo. Przed takim pochopnym krokiem powstrzymuje ją Jessop. Czemu? Co go obchodzi los nieznanej mu kobiety? Otóż los Hilary bardzo go interesuje, a raczej korzyści z możliwości złożenia jej propozycji współpracy- wstąpienia na niebezpieczny grunt i możliwość zakończenia ziemskiego bytu, inaczej, szybciej i pewniej. Co to za współpraca? Otóż samolot, którym w dalszą podróż udała się Oliwia rozbił się. Oliwia, jako jedna z trzech osób przeżyła, ale w powodu licznych ran i tak umrze. Hilary miałaby ją zastąpić i wcielić się w rolę małżonki Toma. Hilary się zgadza, ale czy takie posunięcie ma sens? Czy Oliwia podążała do męża, a może rzeczywiście to tylko wyprawa relaksacyjna?

"Podróż w nieznane" to trochę inna książka autorki, niż miałam przyjemność czytać do tej pory. Jest to bardziej sensacyjna postać kryminału. Mimo że przeważa wątek sensacyjny, to nie zabrakło intryg, szeptanych słów, sekretnych przedsięwzięć, tajemnic i skrytości miasta zamkniętego w ciasnych murach. Trup oczywiście też jest, który napędza akcje, ale on pojawia się dopiero na trzech ostatnich stronach książki.

Warto też zwrócić uwagę na postać Hilary. Kobieta tak zrozpaczona po śmierci dziecka i bolesnym rozwodzie, że chcę się zabić. Jej ból jest tak ogromny, że nie waha się pomóc policji, choć jej zabicie przez złoczyńców jest niemal pewne. Czy Hilary zginie, czy może pokocha życie?

Autorka odwróciła schemat. Przeważnie postać nieboszczyka pojawia się na początku fabuły, a w tej książce musimy kolejno przewracać strony, wtapiać się w świat Hilary, by odkryć, o co właściwie chodzi i kim jest ów trup.

Polecam .

sobota, 22 września 2012

"Perswazje" Jane Austen

tłumaczenie: Ewa Partyga
tytuł oryginału: Persuasion
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: wrzesień 2008
ISBN: 978-83-7648-069-5
liczba stron: 200
kategoria: romans
ocena 5/6


Czy utracona i otrąconą miłość może wrócić. Czy ukochana osoba pozostanie wierna uczuciu przez trwającej osiem lat rozłące, bez nadziei na wspólne życie? Czy miłość jest w stanie pokonać wszelkie przeciwności losu, konwenanse, różnice społeczne, a nawet kategoryczny sprzeciw rodziny. A może miłości mogą pomóc pieniądze?

Odpowiedzi na powyższe pytania znajdziemy w książce pt. "Perswazje" Jane Austen. Autorka na pewno większości z Was kojarzy się ze światowymi bestsellerami "Emma" oraz "Duma i uprzedzenie", jak również z ekranowych ekranizacji tych powieści. Książki tejże pisarki, żyjącej w XIX wiecznej Wielkiej Brytanii, pisała mimo, iż w ówczesnych czasach rola kobiety była postrzegana tylko i wyłącznie , jako gospodyni pani domu oraz miłym i pięknym dodatkiem do męża. Wiadomo, że Jane Austen była niezależną, upartą, stara panną, która wbrew powszechnie przyjętym obyczajom spełniała swoje pisarskie marzenia. Dzięki jej zawziętości i uporowi, my, po tylu latach możemy cieszyć się podczas czytanie jej książek.

Ale słów kilka o fabule...
Bohaterów jest kilki, lecz główną postacią jest Anna Elliot-jedną z trzech córek baroneta sir Waltera Elliota. Jest ona podobnie, jak jej starsza siostra Elizabeth starą panną. Jedynie jej siostra Mary wyszła za mąż i posiada potomstwo. Ale istnieje znacząca różnica między Anną a Elizabeth. Mianowicie starsza siostra, po śmierci matki przejęła obowiązki gospodyni domu, zarządza majątkiem i dotrzymuje towarzystwa ojcu. Elizabeth jest ukochanym dzieckiem sir Waltera, zapewne z powodu podobieństwa fizycznego, jak i z usposobienia do ojca. Sir Walter jest baronetem po pięćdziesiątce, jest ona nad wymiar wyczulony na fizyczność ciała i dobre wychowanie. Stale przegląda almanachy i szczyci się swym pochodzeniem, bez zważania na fakt, iż popada w coraz większe problemy finansowe. Natomiast Anna jest skromna, cicha, niezwykle inteligentna, oczytana oraz bardzo rozsądna jeśli chodzi o finanse. Jednak jest niezauważalna dla ojca i siostry. Jest, bo jest, nawet służba jest wyżej ceniona od niej. Natomiast Mary-kolejna z sióstr-to wieczna hipochondryczka, lubi towarzystwo Anny, gdyż uwielbia być w centrum zainteresowania.
Anna zamieszkuje u Mary jakiś czas, gdy sir Walter pod naciskiem postanawia wynająć posiadłość i przenosi się do skromniejszego domu-do Bath. Wynajmującym posiadłość jest brat kapitana Wentwortha-mężczyzny, z którym osiem lat wcześniej Anna za namową rodziny zerwała zaręczyny, ze względu na jego niższy status społeczny. Ich drogi znów się krzyżują...

NIe jest to typowy romans. Ja bym go zaliczyła do gatunku obyczajowego. Pisarka stworzyła klasyk, gdzie zgodzę się jest watek romantyczny, ale jest to podstawa do przedstawienia obrazu dziewiętnastowiecznej angielskiej szlachty i subtelnego obrazu młodych, współcześnie żyjących kobiet.Kobiet różnych pokrojów, zacząwszy od młodych dziewcząt marzących o romantycznych porywach serca, poprzez młode mężatki, które uwielbiają przyjęcia, piękne stroje i oddawanie im szacunku ze względu na ich pochodzenie,aż do kobiet w podeszłym wielu, często wdów, odznaczających się rozsądkiem i życiową mądrością.

"Perswazja" jest typowym przykładem książek, za które cenie autorkę. Bohaterowie są wszechstronnie przedstawieni, są wyraziści i nieszablonowi. Każdy wnosi coś nowego i świeżego do akcji. NIe ma dziwnych i zawiłych sytuacji, choć nie zabrakło też intrygi. Cała akcja toczy się w swoim naturalnym tempie, by skończyć się miłym akcentem radości i spełnienia. Choć jest to już klasyka literatury, warto na nią zwrócić swoją uwagę. Polecam.  

sobota, 1 września 2012

"Matka Pearl" Maureen Lee

tłumaczenie: Ewa Morycińska-Dzius
tytuł oryginału: Mother of Pearl
wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: czerwiec 2012
ISBN: 9788377991824
liczba stron:
368
kategoria: literatura współczesna

Uwielbiam sagi rodzinne. Na "Matkę Pearl" już dawno ostrzyłam pazurki. Nigdy wcześniej nie czytałam żadnej z powieści pisarki, ale upatrzyłam już w bibliotece "Wrześniowe dziewczyny", lecz od "Matki Pearl" postanowiłam rozpocząć moje przygody z Maureen Lee.

Maureen Lee jest angielską pisarką. Mimo,że urodziła się w czasie II wojny światowej, to swoją przygodę z pisarstwem zaczęła 1990 r. Na swoim koncie ma około 20 powieści, w Polsce wydano cztery z nich. Książki pisarki można by zakwalifikować do rodzaju powieści rodzinnych z wojną w tle. Taką powieścią jest również "Matka Pearl"

Amy, matka Pearl, wychodzi z więzienia, gdzie odsiadywała wyrok za zabójstwo swojego męża Barneya. W 1939 r. dwie przyjaciółki Amy i Cathy spacerują po molo. Tam dziewczęta dostrzega Barney Patterson, który wraz ze swoim bratem Harrym spędza równie leniwe chwile, jak one. Młodzi mężczyźni podchodzą do dziewcząt i "strzała" Amora trafia Amy i Barneya ze wzmożoną siłą. Od tej chwili para jest nierozłączna. Dzieli ich niemalże wszystko: klasa społeczna, wyznanie, wykształcenie, cele i marzenia. Łączy wielka miłość. Para pobiera się w sekrecie przed rodziną. Amy wie (i tak się dzieję), że jej matka, brat i obie siostry pokochają jej męża. Na sympatię teściów, a szczególnie teściowej, która nienawidzi katolików, Amy nie ma co liczyć. Młodzi zatracają się w miłosnych uniesieniach, a w tle, aż huczą plotki o zbliżającej się wojnie. W końcu nadchodzi ten dzień. Barney trafia na front. Amy dowiaduje się, że spodziewa się dziecka, lecz po wizycie u teściowej traci je. Nieprzytomną synową znajduje teść i odtąd jest jej wielkim wsparciem. Wojna się przedłuża, Barney trafia do obozu jenieckiego. Po wojnie wraca...

Druga płaszczyzną fabuły są wydarzenia z 1971 roku. Dorosła córka Amy i Barneya dowiaduje się o przedterminowym wyjściu matki z więzienia. Amy znika bez śladu. Pearl czuje się zagubiona. Gdy zginął jej ojciec miała zaledwie pięć lat. Została ona wychowana przez wuja, brata Amy oraz jego spokojną i stateczną zonę. Z matką kontaktu nie miała. Nie wie, jak się zachowa, gdy nadejdzie dzień spotkania. Chciałaby się tyle dowiedzieć, o ojcu, matce, o sobie samej. Ma ona problemy z nawiązywaniem bliższych kontaktów z mężczyznami. Czy to przez wydarzenia z przeszłości? Pearl może liczyć nie tylko na pomoc wujostwa, ale też Cathy, która z uwagi na Amy otoczyła dziewczynę opieką.

Chciałabym napisać, że jest to ciepła, rodzinna opowieść, lecz tak nie jest. Ta książka to emocjonalna podróż. I jak każda podróż jest pełna pięknych i wzruszających momentów, jak i chwil grozy. Po czy spokojem można nazwać czasy wojny, nawet wtedy, gdy tam gdzieś czeka kochająca kobieta? Wojna jest okrutna, zmusza Barneya do czynów, o których nigdy by nawet nie pomyślał , zmienia go to kompletnie. Wspomnieć należy, że do wewnętzrnych zmian Barneya przyczyniła się także udana manipulacja jego matki. Czy to doprowadziło do tragedii?

Po przeczytaniu "Matki Pearl" zostałam fanką pisarki. Dostałam, to czego oczekiwałam: miłość, różnorodnych bohaterów, problemy zwyczajnych ludzi, ciekawe tło akcji i wielką tajemnice rodzinną, która zaskoczy niejednego czytelnika. Jedno mnie się ciutek nie podobało w fabulę. Otóż w pewnym momencie Pearl ma przebłyski, jak Barney traktował matkę. Ten fakt moim zdaniem trochę niepotrzebnie wyprzedzał bieg wydarzeń. Natomiast za duży plus uznaje podzielenie powieści na rozdziały, w których odrębnie autorka opowiada losy Amy i Pearl. Taki zabieg spowodował, że fabuła była jasna i przejrzysta, a całość czytało się płynnie.

Podsumowując. Ta lektura jest niezłym kąskiem dla tych, którzy lubią takie klimaty. Ja ze swej strony żywię nadzieję, że polubicie Amy i Pearl, a i może samą pisarkę?



piątek, 31 sierpnia 2012

"Tajemnica siedmiu zegarów" Agatha Christie

tłumaczenie: Leszek Śliwa, Anna Pełech
tytuł oryginału: The Seven Dials Mystery
wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
data wydania: 2005 (data przybliżona)
ISBN:
83-7384-351-5
liczba stron: 268
kategoria: thriller/sensacja/kryminał

Królową kryminałów jest niewątpliwie angielska pisarka Agatha Christie-córka Clary i Fredericka Miller. Agatha Christie jest najbardziej znaną na świecie pisarką kryminałów oraz najlepiej sprzedającą się autorką wszech czasów. Wydano ponad miliard egzemplarzy jej książek w języku angielskim oraz drugi miliard przetłumaczonych na 45 języków obcych. We Francji sprzedano 40 milionów jej książek, podczas gdy zajmującego drugie miejsce Emila Zoli – 22 miliony. Pod pseudonimem Mary Westmacott wydała kilka powieści obyczajowych, które również cieszyły się popularnością.

Swojego czasu zaczytywałam się w twórczości Agathy Christie. Miałam długą przerwę, ale teraz postanowiłam wrócić do twórczości pisarki. Na pierwszy ogień "poszedł" kryminał pt. "Tajemnica siedmiu zegarów".

Na przyjęciu spotyka się grupka przyjaciół, jest wśród nich Gerry Wide. Mężczyzna lubi długo spać i stale się spóźnia. Przyjaciółmi Gerre'go jest m.in. Jimmy Thesigher oraz Ronny Devereux. Wpadają oni na pomysł, by zrobić śpiochowi psikusa. Udają się do miasta i kupują osiem zegarów. Ustawiają je na jedna godzinę i pozostawiają przyjacielowi w sypialni. Gdy na drugi dzień (mimo niemiłosiernego hałasu wydawanego przez budziki) Gerry się spóźnia wszyscy się zaskoczeni. Ale Gerry nie śpi, on nie żyję. Śmierć uznaje się za akt samobójczy. Jednak jeden fakt dziwi przyjaciół. Otóż zegary, które zostały ukryte, teraz stoją na widoku, ułożone równo obok siebie. Ale chwileczkę, coś się nie zgadza. Jest tylko siedem zegarów, a ósmy? Ósmy został wyrzucony przez okno. Co to oznacza? Czy to jakaś zaszyfrowana wiadomość? Ronny uważa, że Gerry nigdy by nie popełnił samobójstwa, bo i czemu miałby to zrobić? Mijają dni, córka właściciela, w którym doszło do owego samobójstwa udaje się do rezydencji i nagle pod koła jej samochodu wbiega Ronny. Kobieta przerażona, że zabiła mężczyznę udaje się z nim do lekarza we łzach. Lecz ten stwierdza, że ów młody człowiek został zastrzelony. Ale przez kogo, zastanawia się Bundle. Postanawia rozwiązać tę zagadkę. Kontaktuje się ona z Jimmy, przekazuje mu ostatnie słowa zmarłego, która brzmi "Jimmy, siedem zegarów". Młodzi wpadają na trop tajnego stowarzyszenia - Siedmiu Zegarów...

Nic dziwnego, że Agatha Christie jest uznana za królową kryminałów. Choć książka jest niewielkich rozmiarów, czytałam ją z wypiekami na twarzy i bystrym spojrzeniem w oczach. Pomiędzy linijkami tekstu próbowałam wydedukować, kto zabił Gerre'go i Ronny'ego. Wraz z Bundle układałam kawałeczki układanki i co? Niestety nie udało mi się odnieść sukcesu w tej dziedzinie. Zakończenie jest zaskakująca, tak bardzo, że "opadła mnie szczęka". Pisarka ma to do siebie, że potrafi tak skonstruować bieg wydarzeń, że czytelnik nie wie, co będzie na kolejnej stronie. Autorka także udawadnia tezę, że "najciemniej jest pod latarnią".

Cieszę, ze powróciłam do twórczości Christie. Bawiłam się wyśmienicie. Bundle, jako główna postać sprawdziła się idealnie. Jest młoda, energiczna, sprytna i pomysłowa. Prowadzi ona z pozostałymi bohaterami często dowcipne wymiany zdań, a jednocześnie jest niezwykle czujna, by wychwycić każdy fałszywy, potencjalny krok swego rozmówcy.

Polecam Wam tę książkę. Z pewnością i Was zakończenie całej historii zaskoczy.



wtorek, 28 sierpnia 2012

"Miłość w stylu retro" Sophie Kinsella

tłumaczenie: Magdalena Słysz
tytuł oryginału: Twenties Girl
wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: czerwiec 2011
ISBN: 978-83-247-2149-8
liczba stron: 464
kategoria: romans
ocena6/6

Wiek XX jest niewątpliwie jednym z ulubionych źródeł inspiracji dla twórców z każdej dziedziny kultury i sztuki. Coraz więcej pojawia się książek, w których fabuła "zahacza" o lata poprzedniego wieku. Osobiście bardzo lubię pozycje o takiej tematyce, gdyż mam wtedy niemalże pewność, że książka będzie ciekawa oraz, że w barwny sposób pisarz przedstawi klimat tej epoki. Oczywiście, zdarza się i tak , że książka, która miała okazać się hitem, okazała się kompletną klapą. A jak było tym razem?

"Miłość w stylu retro" jest kolejną powieścią, która wyszła spod pióra Sophie Kinsell. Sophie Kinsella to pseudonim angielskiej pisarki Madeleine Wickham- autorki "Wyznania zakupoholiczki"

Główną bohaterką jest 28-letnia Lara. Lara jest na życiowym zakręcie: rzucił ja ukochany Josh, za namową koleżanki rzuciła pracę i założyła z nią firmę pośrednictwa pracy. Firma stoi na skraju bankructwa, gdyż wspólniczka wyjechała na wakacje, zakochała się i nie zamierzała wracać do kraju. Lara musi się sama zmagać z narastającymi problemami firmy, z ciągle nalegającymi klientami, a do tego umiera jej 105-letnia ciotka Sadie. Lara nigdy nie poznała Sadie, a teraz rodzice zmuszają ją, by udała się z nimi na pogrzeb ciotki. Sam pogrzeb nie przeraża dziewczyny. Ją przeraża spotkanie z pompatycznymi, nie sympatycznymi i ekscentrycznymi krewnymi. Stryj Lary jest bardzo bogatym człowiekiem. W młodości "z dwóch" monet zbudował kawiarniane imperium. Wszyscy są dociekliwi, jak to Lara radzi sobie po rozstaniu z Joshem? Pogrzeb trwa i, gdy trumna z ciałem ciotki ma zostać skremowana, Lara dostrzega młodą dziewczynę, która głośno artykułuje swój sprzeciw. Młodą dziewczynę widzi i słyszy tylko nasza bohaterka. Obawia się, że postradała zmysły, ale nie. Krzycząca dziewczyna to duch jej ciotki- Sadie, który nakazuje, by Lara powstrzymała kontynuację pogrzebu. Lara jak zaczarowania wykrzykuje, że nie można ciotki pochować, gdyż prawdopodobnie została zamordowana...

"Miłość w stylu retro" okazała się bardzo klimatyczną, przezabawną lekturą. Spełniła moje wszelkie oczekiwania. Bohaterowie są różni, dynamiczni, frywolni, bezpośredni i są idealni dopasowani do ról, które odgrywają. Lara- zagubiona, obłędnie zakochana(przynajmniej tak myśli), zdezorientowana, nie mająca pomysły, jak wyjść z kłopotów. Bardzo mi przypominała Bridget Jones. Natomiast Sadie, to kobieta silna, frywolna, idąca do przodu, nie przejmująca się opinią innych, posiadająca umiejętność zmuszania ludzi do tego, co jest w danej chwili wygodne.. Sadie mimo, że jest duchem i nikt jej nie widzi, kocha tańczyć i potrząsać "balonami". W czasie, gdy Lara i Sadie będą poszukiwać tajemniczego naszyjnika, to nauczą się od siebie wielu ciekawych rzeczy, Sadie się zakocha w żyjącym mężczyźnie, co doprowadzi do zabawnych i często krępujących sytuacji oraz odkrycia rodzinnej tajemnicy.

Czytając tę książkę świetnie się bawiłam. Autorka posługuje się lekkim i obrazowym piórem. Język jest plastyczny, sugestywny oraz bardzo ekspresyjny. Jest dużo przezabawnych dialogów, co powoduje się czyta się bardzo płynnie. Pisarka opowiada, o tańcach, strojach i zwyczajach XX wieku. Czuje się klimat poprzedniej epoki, a Lara poczuje go na własnej skórze. Śmiechu było co nie miara. Dałam tej pozycji szóstkę , że względu na umiejętność wprowadzenia mnie w stan euforii, ale także lekkiej zadumy nad życiem. Polecam








piątek, 24 sierpnia 2012

"Zanim zasnę" S.J. Watson

tłumaczenie: Ewa Penksyk- Kluczkowska
tytuł oryginału: Before I Go to Sleep
wydawnictwo: Sonia Draga
data wydania: kwiecień 2012
ISBN: 978-83-7508-464-1
liczba stron: 408
kategoria: thriller/sensacja/kryminał

Wspomnienia to nasz historia. Wspomnienia to cząstka nas. Bez wspomnień bylibyśmy niczym. To one są świadectwem naszych czynów oraz prawdy, której od tak nie da się wymazać.
Niedawno opisywałam Wam moje zdanie na temat powieści "Pożeracz myśli", której fabuła także opierała się na temacie pamięci i wspomnień. Lubię takie książki i zawsze sięgam po nie z wielką ochotą.

Odnoszę wrażenie, że właśnie skończyłam czytać taką książkę. Książkę niezwykłą, niebanalną, wnikliwą i dostarczającą moc emocji.

"Zanim zasnę" opowiada wycinek z życia Christine Lucas. Zapytacie, dlaczego wycinek? Ponieważ, Christine mając niespełna trzydzieści lat, na skutek traumatycznego wydarzenia traci pamięć. Christine poznajemy, gdy ta ma już czterdzieści siedem lat i budzi się obok nieznanego mężczyzny. Ogrania ją panika, gdyż nie wie, gdzie jest, nie wie kim jest ten facet i skąd się wzięła w obcym domu. Pragnie, jak najszybciej uciec, by uniknąć niezręcznej sytuacji. Udaje się do łazienki i doznaje szoku. W lustrze widzi twarz kobiety w średnim wieku, a ona pamięta, że jest o wiele młodsza. Zdezorientowana widzi ponaklejane zdjęcia w łazience, swoje i tajemniczego mężczyzny. Z nich dowiaduje się, że ów mężczyzna jest jej mężem Benem. Ben po przebudzeniu tłumaczy kobiecie, że uległa wypadkowi, że każdego dnia budzi się z "czystą kartą" i nie pamięta dnia poprzedniego. Kobieta czuje pustkę, nie ma wspomnień, nie ma dzieci, przyjaciół i nagle dzwoni telefon. Dzwoni lekarz Christine, z którym ona spotyka się w tajemnicy przed Benem. Lekarz przekazuje jej pamiętnik, w którym każdego wieczora piszę wydarzenia dnia, by kolejnego móc to przeczytać i być może utrwalić wspomnienia. Kobieta zaczyna mieć przebłyski świadomości, przypomina sobie syna (o którym mąż nic nie mówił), napaść, przyjaciółkę. Czemu maż ją okłamuje? Czemu skrywa przed nią najważniejsze momenty w jej życiu? Czemu ma napisane w pamiętniku "NIE UFAĆ BENOWI"? Tego wszystkiego kobieta próbuje się dowiedzieć. Ze zlepków informacji próbuje odnaleźć swój sens życia na nowo....

Autorem tego intrygującego thrillera jest S.J. Watson. "Zanim zasnę" jest jego pisarskim debiutem. Książka trafiła na prestiżową listę "The New Tork Timesa" od razu na pozycję 7. Spośród brytyjskich pisarzy podobnym wyczynem może się pochwalić tylko J.K. Rowling. Prawa do książki zostały sprzedane do 42 krajów. Prawa do ekranizacji zakupił Ridley Scott. O rolę Christine rywalizują Kate Winslet, Cate Blanchet oraz Helen Hunt.

Te wszystkie nagrody i osiągnięcia nie dziwią mnie. Historia Christine mnie zachwyciła i wciągnęła. Nie mogłam oderwać się od lektury. Przerywałam czytanie na moment refleksji, na chwilę, by się zastanowić, czy ja dałabym radę żyć tak z dnia na dzień. Co czułabym, gdybym każdego dnia dowiadywała się, że moje dziecko nie żyję, że nie pamiętam pierwszego kroczku, słowa "mama", że nic nie mam. W takich momentach spoglądałam na śpiące już moje maluchy i chłonęłam każdą minutę, bo uświadomiłam sobie, że życie jest nieobliczalne i nie wiem, co mnie czeka.
Mogłoby się wydawać, że mała ilości bohaterów ( 3 głównych+2 bohaterów na ostatnich stronach książki) może być wadą. Otóż nie , jest to wielka zaleta tej pozycji. Narratorem jest Christine, to ona opowiada czytelnikowi, tyle ile jest potrzebne, by zaprzyjaźnić się z bohaterką. By poczuć jej zagubienie, samotność i wątpliwości, co do jej obecnej sytuacji. A Ben? Czy wzbudził moją sympatię? Owszem, na początku, a potem... NIe powiem.

Uważam, że warto sięgnąć po "Zanim zasnę". Powinna ona się spodobać nawet tym, którzy nie przepadają za tym gatunkiem literackim. Warto poznać zakończenie tej całej historii, która jest zaskakująca i pozostawia niedosyt. Polecam z całego serca.



czwartek, 23 sierpnia 2012

"Okup" Sophie McKenzie

tytuł oryginału: Blood Ransom
seria/cykl wydawniczy: Teo i Rachel
wydawnictwo: Akapit Press
data wydania: kwiecień 2012
ISBN: 978-83-62955-30-5
kategoria: literatura dziecięca/młodzieżowa
ocena 5/6

Nauka idzie do przodu. Naukowcy z zapałem rozwijają nowe technologie i zabiegi medyczne, by pozwolić człowiekowi jak najdłużej cieszyć się długim i szczęśliwym życiem. Człowiek już sklonował owieczkę Dolly, psa. A czy możliwe jest sklonowanie człowieka?

To właśnie temat genetyki i możliwości tworzenia swoich klonów jest głównym tematem najnowszej książki Sophie McKenzie pt. "Okup". Do tej pory nazwisko autorki było mi kompletne obce. Teraz już wiem, że jej książki cieszą się dużo popularnością wśród młodych i ciut starszych czytelników. W samej Wielkiej Brytanii książki jej autorstwa sprzedały sie nakładem 320 tysięcy egzemplarzy.

Ale słów kilka o fabule...
Teo i Rachel są klonami. Teo jest klonem szalonego naukowca Elijaha, który stworzył go na swoje podobieństwo, by przeszczepić młode serce Teo sobie. Natomiast Rachel jest klonem swojej starszej, zmarłej siostry. Para bohaterów zostaje uwolniona z rąk Elijaha i ze względu bezpieczeństwa ich obojga zostają rozdzieleni i wraz ze swoimi rodzicami przeniesieni do zupełnie innych miejsc. Jednak nastolatkowie utrzymują kontakt ze sobą poprzez internet. Jest to niebezpieczne, gdy Elijah ich szuka, ale nie tylko on. Tropi ich także RAGE-fanatyczna organizacja, która ma za cel zniszczyć Elijaha, jak i jego "wynalazki", czyli klony. Pewnego dnia Rachel znika bez wieści. W prasie się mówi o rzekomym samobójstwie dziewczyny. Teo nie wierzy w taki przebieg wydarzeń. Czuje, że za zniknięciem jego przyjaciółki stoi Elijah lub RAGE. Chłopak rusza przez Antlantyk do Szkocji, by odnaleźć dziewczynę...

"Okup" jest kontynuacją książki "Więzy krwi". I choć nie czytałam pierwszej części, w niczym mi ten fakt nie przeszkadzał. Ta część jest odrębną historią tych dwójki bohaterów. Wiadomo nie da się uciec od dawnych bohaterów, ale autorka w zgrabny sposób przeplata przeszłość z teraźniejszą oraz wyjaśnia "kto, co i dla czego". Fajnym zabiegiem było podzielenie książki na rozdziały, w których każdy bohater jest narratorem. To z jego punktu widzenia poznajemy obecną sytuacje. Kolejnym plusem jest płynność i dynamika akcji. Pogoń goni pogoń, ucieczka-ucieczkę. Nic nie jest oczywiste i przewidywalne. Razić starszego czytelnika może naiwność, infantylność i wiara w dobre intencje złego bohatera, która cechuje Rachel. Te cechy mogą być uzasadnione, w końcu to nastolatka, choć ja wolałabym, by bohaterowie byli trochę starsi. Wtedy ich heroizm, zdolność do poświęcenia, odwaga i zdeterminowanie byłaby bardziej wiarygodne. Choć się teraz trochę czepiam, bo pamiętajmy, że jest to książka skierowana do młodzieży, to i bohater musi być nastolatkiem, by czytelnik się z nim utożsamiał. Tak więc, więcej wad nie znalazłam.

Podsumowując jest to lekka w odbiorze pozycja, z ciekawym pomysłem na fabułę . Polecam

piątek, 17 sierpnia 2012

"Poślij chociaż słowo" Orlando Figes

tłumaczenie: Władysław Jeżewski
tytuł oryginału: Just send me word. A true story of love and survival in the Gulag
wydawnictwo: Magnum
data wydania: maj 2012 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-89656-79-7
liczba stron: 414
kategoria: literatura faktu

"Miłość cierpliwa jest, miłość łaskawa jest, nie zazdrości, nie szuka poklasku".

Miłość, to jeden z ulubionych tematów przewodnich książek z niemalże każdego gatunku literackiego. Ale są książki, w których miłość, to nie wytwór wyobraźni pisarza, a cud życia dwójki osób, tak autentyczna i niepokonana, że ratuje życie, burzy stereotypy, wpaja zasady oraz hartuje ducha walki i woli przetrwania.

Jesienią 2007 r. do Memoriału dostarczono trzy walizki. Tarasowały one wejście do pokoju, w którym pracownicy moskiewskiej siedziby Stowarzyszenia Memoriał przyjmowali interesantów. NIby, to tylko walizki, ale tak naprawdę to tylko opakowanie dla świadectwa prawdy, bólu, miłości, wiary, ale przede wszystkich ogromnej, niepokornej nadziei. W walizkach były kilka tysięcy listów, związanych ciasno sznurkami i gumkami, notatniki, dzienniki, dokumenty i fotografię. Jednak trzecia walizka okazała się skarbem, było tam: brązowe pudło z dykty, ze skórzanymi rogami i trzema metalowymi zamkami. Wszyscy pracownicy Stowarzyszenia wpatrywali się i oniemieli. Wpatrywali się oni na około 2 tyś. listów, a waga wiadomosci wynosiła 37 kilogramów. Czy ktoś z nas napisał do ukochanej osoby, ponad 2 tyś. listów? (nie mylić z smsami).

Listy należały do Lwa i Swietłany, dwójki zakochanych w sobie osób. Nie zauroczonych, a pożartych przez uczucie tak silne, że bez niego oboje by nie przeżyli okrutnej wojny, lat rozstania, tęsknoty i niepojętego przez innego człowieka szczęścia.

Lew poznał Swietłane w 1935 r. , gdy oboje dostali się na Wydział Fizyki Uniwersytetu Moskiewskiego. Oboje zdolni, z marzeniami, z nadzieją patrzyli w przyszłość i nagle uderzył w nich piorun uczucia miłości. Z początku uczucie było typowo duchowe, wspólne pasje, fizyka, poezja, potem miłość zaczynała rosnąć i nabiera siły. Miłość była, namiętność nie, bo pamiętajmy, że to lata 40-te XX wieku, gdzie szacunek do cnoty kobiety, był heroizmem ze strony mężczyzny. Lew był tradycjonalistą, wychowanym przez babcie, która mu wpoiła zasady etykiety, zachowania wobec kobiet. I tak młodzi trwali w miłosnym uniesieniu, do 1942 r. , gdy wojska niemieckie wkroczyły do ZSRR. Studenci byli powoływani do armii na oficerskie stanowiska, Lew również. Udał się na front, tam został pojmany, trafił do niemieckiego obozu pracy. Z faktu, że znał język niemiecki próbowano go zwerbować na szpiega, jednak Lew był prawym człowiekiem. Wolał śmierć, niż być nielojalnym wobec Stalina. Jednak nadszedł dzień wyzwolenia. Ale czy to dobrze dla Lwa? Amerykanie zaproponowali mu wyjazd do USA, by swoje uzdolnienia i wiedzę z zakresu fizyki wykorzystał w imieniu USA. Mimo perspektywy wolności, dobrobytu, pracy naukowej Lew wybrał drogę do domu, do kraju, do powojennej nędzy, do Swiety-miłości jego życia. Ale czy ukochana żyje, gdzie jest? Tego mężczyzna już nie wiedział. 

Naiwność wobec sytemu stalinowskiego zawiodła Lwa do obozu pracy w Gułagu. Wrócił do kraju, który był mu tak bliski i został pojmany, oskarżony o zdradę ZSRR. Poprzez manipulacje podpisał przyznanie się do winy i skazano go, na 10 ciężkich lat pracy w Gułagu. Ale co ze Swietą, tego już nie dowiedział się Lew, nie zdążył. Z Gułaga napisał do ciotki, która go zapewniła, ze Swieta żyje. Lew odżył, bo ukochana żyła, i nawet jeśli miałaby go już niekochać, to wciąż była i mogła byc szczęśliwa. I nagle przyszedł list od Swiety...

"Chciałabym tylko zobaczyć, że jesteś obok, kiedy się rano obudzę, a wieczorem opowiedzieć Ci, co się stało wszystko, co się stało w ciągu dnia, popatrzeć Ci w oczy i przytulić się do Ciebie. Ale na razie wystarczyłoby, gdybym dostała Twój dziesiąty list. To wszystko napisałam dlatego, że chcę Ci powiedzieć cichutko tylko trzy słowa – dwa są zaimkami, a trzeci czasownikiem (we wszystkich czasach jednocześnie: przeszłym, teraźniejszym i przyszłym)."

Lew wie, że Swieta go kocha i poczeka na niego. Nie mogli pisać oficjalnie listów, o sobie,uczuciach sytuacji politycznej, społecznej, czy tej za murem zakładu. Musieli pisać tylko sobie znanym systemem.Cenzura była bardzo ostra. Strażnicy okrutni, przemoc wobec więźniów nieokiełznana.

Lew pisał do Swiety o warunkach w obozie i wpływie, jaki na niego wywarły. Najbardziej był zmartwiony, że system obozowy wyzwalał w nim to co złe: ciasnota i walka o przetrwanie potęgowały kłótnie, uczucia nienawiści , zawiści i animozji.

Lew nie martwi się wyłącznie o siebie, martwi się przede wszystkim o Swiete. Kobieta często popada w stan depresji, nie jest to przypadłość, o której się w ZSRR się mówi. Coś takiego w tym kraju nie ma prawa istnieć. Swieta dzieli się z Lwem swoim humorem i obawami. Listy są terapią, wsparciem dla obojga. Oboje potrzebują tego drugiego...

Książka jest poruszająca. Orlando Figes, historyk i pisarz (na swoim koncie ma powieści o Rosji:"Tragedia narodu","Taniec Nataszy","Szepty")wykonał mozolną pracę, by w książce, przekazać czytelnikowi opowieść o dwójce Rosjan, którzy walczą z systemem, który miał ich bronić, a nie niszczyć. Walczą o swoją przyszłość. Autor chronologicznie zamieścił listy,a między nimi opowiada losy Swietłany i Lwa. Lektura jest poruszająca, do głębi wzruszona byłam, gdy ją czytałam. W książce znajdziemy również wiele zdjęć, które przedstawiają parę w różnym okresie ich życia. Pod opuszkami palców czułam uczucie tak głębokie i niemożliwe do wyrażenia. Jeśli myślicie, ze to literatura faktu, to nie jest tak. Ta lektura, to nie jest skupisko wywodów historycznych, dat i spekulacji. To pamiętnik, świadectwo miłości, która zniesie wszystko. I to jest w tej historii tak piękne.

niedziela, 5 sierpnia 2012

"Pałac północy".

tłumaczenie: Katarzyna Okrasko, Carlos Marrodán Casas
tytuł oryginału: El Palacio de la Medianoche
wydawnictwo: Muza
data wydania: kwiecień 2011
ISBN: 978-83-749-5978-0
liczba stron: 288
kategoria: literatura współczesna

Ilekroć sięgam po książki Carlosa Ruiza Zafona, zostaję mile zaskoczona. Pisarz potrafi wprowadzić mnie w oszałamiający świat, świat swojej nieskoczenie wybujałej wyobraźni, okraszonej mistrzowskim rzemiosłem pisania.

Najbardziej ciekawią mnie te książki, które ukazały się przed „Grą Anioła. I choć, sam Zafon wypowiada się, że są to powieści, głównie dla młodzieży, ale i każdy dorosły znajdzie w nich coś niezwykłego. Zgodzę się po stokroć, z tym stwierdzeniem. Nie jestem już nastolatką, ale moje 20+ lat nie spowoduje żebym zrezygnowała z wczesnych powieści pisarza.

„Pałac północy” jest druga powieścią pisarza (pierwszą był „Książę mgły”). Akcja powieści dzieje się w Indiach, w mieście Kalkuta. W 1916 r. na schodach sierocińca, kierowanego przez Anglika Thomasa Cartera, zostaje pozostawione niemowlę. Przy niemowlęciu, które jest płci męskiej, znajduje się list z prośbą, by dyrektor sierocińca zaopiekował się chłopcem z pieczołowitością oraz, by zataił okoliczności i datę pojawienia się chłopca w placówce. List wyjaśnia, że na chłopca poluje morderca, który poprzysiągł zemstę na potomkach swojego wroga. Carter nadaje chłopcu imię Ben. Przez 16 lat chłopiec wychowuje się pod bacznymi skrzydłami personelu, nawiązuje przyjaźnie na śmierć i życie. Wraz z przyjaciółmi zawiązuje tajemne stowarzyszenie Chowbar Society.
Jest rok 1932 Ben wraz z przyjaciółmi przygotowuje się do opuszczenia bram sierocińca, by zacząć wieść dorosłe życie. Ale już na starcie życie te grupkę młodzieży zaskakuje. Pojawia się stara kobieta z 16-letnią dziewczynką, o imieniu Sheere, Carter zostaje odwiedzony przez tajemniczego mężczyznę, który szuka Bena, wybucha pożar w sierocińcu. Ben od starej kobiety dowiaduje się, ze jest jej wnukiem, bratem bliźniakiem Sheere, że on, jak i jego siostra muszą uciekać przed tajemną siłą, która pragnie ich śmierci. Jednak bliźnięta oraz członkowie stowarzyszenia postanawiają odeprzeć atak demona...

Carloz Ruiz Zafon jest mistrzem w kreowaniu świata fantazji. Losy bohaterów plotą się w zastraszającej krew w żyłach rzeczywistości. Ci, młodzi ludzie na początku swojej drogi życiowej podejmują niewykonalną walkę ze złem. Są pełni heroizmu i poświęcenia życia w imię wiecznej przyjaźni. Są odważni, bezkompromisowi, pełni werwy i chęci działania. Autor wykreował każdego na innego bohatera, każdy jest inny, każdego cechuje inna zdolność, by ich cechy się komponowały i mogły się zjednoczyć w krytycznym momencie ich wspólnej przygody. Także i bohater negatywny jest wyjątkową postacią. Choć jest przesiąknięty złem, zawsze mówi prawdę. 
Co mnie w książkach Zafona zachwyca,to ten barwny język. Słowa są soczyste, by jak najlepiej oddać daną sytuację. Dialogi są perfekcyjne, bogate w słownictwo i w treść. 

„Pałac północy” co tu dużo się rozpisywać, to jest majstersztyk. Powieść w najlepszym wydaniu. I kto jeszcze nie czytał, to dużo stracił. Naprawdę warto sięgnąć po tę pozycję, jak i inne przed „Grą Anioła”. Przede mną „Światła września”, więc spodziewajcie się niedługo kolejnych zachwytów nad twórczością mistrza.