Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 października 2012

Dracula - Bram Stoker






Autor: Bram Stoker
Tytuł: Dracula
Oryginalny tytuł: Dracula
Wydawnictwo: Alfa
Data wydania: 1993
Stron: 568
Ocena: 8/10







Kto nie słyszał o Draculi? Można by się pokusić o stwierdzenie, że jest to tak naprawdę klasyka powieści gotyckiej jak i motywu wampira w literaturze, co prawda książki o takiej tematyce powstawały już wcześniej, jednak to „Dracula” Brama Stokera jest chyba najbardziej znaną. Bo kto nie słyszał o takiej książce? Kto nie słyszał o postaci, jaką był Dracula? Wampir zupełnie inny od tych, z którymi teraz mamy styczność. Czy przypomina jakże pięknego i cudownego Edwarda, który żywił się krwią zwierząt ze „Zmierzchu” (ang. „Twilight”) autorstwa Stephenie Meyer, a może bliżej mu do tych znanych nam z serialu „Pamiętniki Wampirów” (ang. „The Vampires Diaries”; seria książek autorstwa L.J.Smith) pięknych, uroczych, ale o wiele bardziej niebezpiecznych.  

Jonathan Harker młody, inteligentny prawnik. W sprawach służbowych wyrusza w podróż do Transylwanii na spotkanie z hrabią Draculą. Podczas podróży po tamtejszych ziemiach w drodze do zamku swojego klienta, dosięgają go pewne wątpliwości spowodowane reakcją tamtejszej ludności na wiadomość, w którą stronę zmierza ów młodzieniec. Każdy cudzoziemiec spotkany na jego drodze żegna się i pokazuje dwa palce, które mają oznaczać ochronę przed złymi mocami. Tłumaczy sobie to ich przesądnym usposobieniem, jednak na swej drodze spotyka różne niebezpieczeństwa, a także słyszy wiele niepochlebnych uwag o władcy tamtejszym ziem. Czemu ludzie tak się go boją? Czemu tak reagują na jego imię? Co spotka Jonathana w zamku hrabiego? Czy będzie mu dane ujrzeć jeszcze swoją ukochaną?

„Dracula” jest pisana w sposób bardzo oryginalny, bowiem nie ma w niej płynnej narracji, z jaką najczęściej można spotkać w prozie. Fakt, pamiętnik także nie jest obcą forma narracji, ale tutaj nie ma jednego, hmm… „narratora”. Możemy zapoznać się z pamiętnikami i dziennikami prawie wszystkich głównych bohaterów: Jonathana Harkera, Miny Murray (później Harker), Lucy Westenra, Arthura Holmwooda, Dr Johna Sewarda oraz profesora Abrahama van Helsinga. Dzięki temu możemy zapoznać się z odczuciami, przemyśleniami i spostrzeżeniami każdego z osobna. Oprócz tego znajdziemy tutaj listy, informacje z gazet, telegramy, ale wszystko w odpowiednich dawkach, dlatego też nie doznawałam uczucia przepychu. Wszystkie te informacje są potrzebne do zrozumienia sprawy oraz postępowania bohaterów.

Bohaterowie są bardzo dobrze przedstawieni i można to również zawdzięczać wcześniej wspomnianej formie, jaką została napisana ta pozycja, dzięki której poznajemy myśli, emocje, odczucia i wątpliwości, które targają bohaterów. Wszystkiego można dowiedzieć się z „pierwszej ręki”, więc nie można mieć wątpliwości, co do osobowości postaci.  Mina, choć była młodą kobietą, odznaczała się bystrością umysłu, szczerym oddaniem mężowi jak i bezgraniczną odwagą. W pewien sposób ją polubiłam. Może nie jest to jedna z moich ulubionych postaci literackich, ale nie mogę nie napisać, że jest jedną z tych, które się nie załamują nawet w sytuacjach najbardziej kryzysowych i starają się żyć dalej, pokonując przeszkody. Jeśli chodzi zaś o bohaterów płci przeciwnej to cóż… ani mnie oni ziębią, ani parzą. Nie przywiązałam się do żadnego z nich. Są ciekawi, to fakt, ale spotkałam się z o wiele barwniejszymi postaciami. Niby są dobrze zarysowani, ale w pewnym sensie są tak naprawdę bezbarwni, bo nie wiem jak jeszcze inaczej mam to określić. No, a sam Dracula, wiadomo. Prawdziwy wampir, jakich mało w dzisiejszej literaturze wampirycznej gdzie czasami odnosi się wrażenie, że autorzy prześcigają się, w co nowszych pomysłach na nie. A to jeden świeci/jarzy się czy cokolwiek robi innego wśród słonecznych promieniach, drugi zaś smaży się niczym kurczak na rożnie w jego świetle, a trzeci może sobie bezkarnie hasać po uliczkach miast, pod warunkiem posiadania ze sobą pewnego amuletu. Tutaj nie ma miejsca na podobne sytuacje. To prawdziwy władca nocy i nocnych zwierząt, panujący także nad siłami natury (choć szczerze powiedziawszy z tą ostatnią się jeszcze nie spotkałam), który ma nikczemne zamiary stworzenia nowej rasy, a przy tym wyróżniający się także jasnym umysłem. 

Akcja powieści nie jest do końca wciągająca. Wszystko toczy się i toczy jak nasze stare polskie koleje. Gdyby nie te opisy, może byłoby lepiej. Nie lubię opisów przyrody, a tutaj było ich niestety pełno. Choć na swój sposób ciekawe i porywające to jednak jak dla mnie one były one uciążliwe, co przemawia tylko na niekorzyść książki. 

„Dracula” to klasyk powieści gotyckiej, dlatego szczerze polecam zapoznanie się z nim osobom, które lubują się w takiej tematyce jak i w książkach o wampirach, bo wstyd nie znać tej książki. Tak, tak, a mówi to ta, która do niedawna sama jej nie znała, ale postanowiłam to zmienić i nie żałuję, bo spędziłam miłe chwile przy zapoznawaniu się z historią napisaną przez Brama Stokera.  Uczuć takich jak strach czy przerażenie może nie udało się we mnie Stokerowi wywołać, ale jednak nie żałuję czasu spędzonego z książką jego autorstwa.  


„Cóż to za człowiek, czy raczej – cóż to za kreatura, kryjąca się tu pod postacią człowieka? Zgroza, jaką budzi to przerażające miejsce, bierze nade mną władzę, czuję, to; opanował mnie strach, potworny strach, i nie widzę już drogi ucieczki; otaczają mnie niebezpieczeństwa, o których nawet nie jestem w stanie pomyśleć…” [s.67]

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Książę Mgły - Carlos Ruiz Zafón

Autor: Carlos Ruiz Zafón
Tytuł: Książę mgły
Oryginalny tytuł: El príncipe de la niebla
Wydawnictwo: MUZA SA
Data wydania: 2010
Stron: 200
Ocena: 7.5/10


Do książki usiadłam z wielkim zaciekawieniem, natomiast po lekturze mam bardzo mieszane uczucia. Na początku co pewien czas po prostu odkładałam książkę na bok. Kompletnie nie mogłam się skupić na tekście i nawet nie miałam uczucia jakie towarzyszyło mi przy kolejnych tomach Harrego Pottera, żeby zostać sam na sam z książką, odciąć się od otaczającego świata i tylko czytać. Ostatecznie jednak mogę stwierdzić, że książka podobała mi się i na pewno polecam ją fanom pisarstwa Carlosa.

Dlaczego więc mam mieszane uczucia i czuję niedosyt? Na początku poznajemy Maxa i jego rodzinę. Autor opisuje przeprowadzkę rodziny, codzienne zajęcia, i poznanie nowego kolegi. Rozumiem, nakreślenie sytuacji, fabuły i wstęp do akcji głównej musi być, bo bez tego też byłoby źle, ale dlaczego trwało to tak długo? Wszystko to, rzeczywiście było potrzebne i dało większe rozeznanie w sytuacji, jednak uważam, że autor mógł to wszystko skrócić poświęcając przy tym więcej uwagi akcji, która miała miejsce dopiero
praktycznie pod koniec.

Rodzina Carverów (trójka dzieci, Max, Alicja, Irina, i ich rodzice) przeprowadza się w roku 1943 do małej osady rybackiej, na wybrzeżu Atlantyku, by zamieszkać w domu, który niegdyś należał do rodziny Fleishmanów. Ich dziewięcioletni syn Jacob utonął w morzu. Od pierwszych dni dzieją się tutaj dziwne rzeczy (Max widzi nocą w ogrodzie clowna i dziwne posągi artystów cyrkowych), ale ważniejsze, że dzieci poznają kilkunastoletniego Rolanda, dzięki któremu mogą to i owo dowiedzieć się o miasteczku (np. historię zatopionego w wodach przybrzeżnych, pod koniec pierwszej wojny, okrętu "Orfeusz") i poznać dziadka Rolanda, latarnika Victora Kraya, który opowie im o złym czarowniku znanym jako Cain lub Książę Mgły, chętnie wyświadczającym usługi, ale nigdy za darmo. Coś, co dzieciom wydaje się jeszcze jedną miejscową legendą, szybko okazuje się zatrważającą prawdą.

Nota wydawcy

Czuję się trochę tak, jakby ktoś ze mnie zadrwił. Siedziałam, czytałam wstęp - bardzo długi wstęp - żeby potem praktycznie w jednej chwili dowiedzieć się jakie jest zakończenie. To trochę tak jak oglądanie filmu na TVN'ie. Oglądacie, wciągacie się w akcję i trzy minuty przed zakończeniem, puszczają Wam piętnastominutowe reklamy. Nie denerwuje Was to? Bo mnie bardzo.

Podsumowując, książka jest na pewno ciekawą pozycją, po którą warto sięgnąć. Nie twierdzę, że mi się nie podobała, bo była ciekawa i w sumie inna, jednak zmieniłabym w niej kilka rzeczy. Carlos Ruiz Zafón w moim mniemaniu jest świetnym pisarzem i każdy powinien zajrzeć do jego dzieł. Wydaje mi się, że osiągnął swój cel, którym było pisanie takich powieści, żeby każdy czytelnik - czy to dziewięcioletni, trzydziestoletni czy osiemdziesięcioletni - mógł zajrzeć i znaleźć coś dla siebie.