Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uczestnik.Marta_Kornelia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uczestnik.Marta_Kornelia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 lipca 2013

"Teleny" Oscar Wilde

Od wielu lat toczy się zaciekła dyskusja, czy aby na pewno Teleny jest dziełem Oscara Wilde'a. Na potrzeby owej recenzji przyjmuję, że tak właśnie jest.

Oscara Wilde'a nie trzeba przedstawiać. To genialny brytyjski twórca, znany przede wszystkim dzięki książce Portret Doriana Greya, no i oczywiście dzięki swojemu, dość burzliwemu życiorysowi. Patrząc właśnie na jego historię, możemy się pokusić o stwierdzenie, że Teleny to powieść autobiograficzna…Czy taka jest? To wie tylko sam Oscar.

-Opowiedz mi swoją historię od samego początku, Des Griux- poprosił, przerywając.- W jaki sposób się poznaliście?
-Było to na wielkim koncercie dla celów dobroczynnych, w którym on występował. Produkcje amatorów są zmorą współczesnej cywilizacji,(…)


Teleny, to imię jednego z dwójki głównych bohaterów, drugiego - Kamil. I to właśnie z jego punktu widzenia poznajemy historię dwóch zakochanych w sobie mężczyzn. Ostrzegam, że jest to książka silnie erotyczna i o miłości, głównie homoseksualnej, czasem zdarzy się seks zbiorowy, czy inne innowacje. Tak więc, jak na okładce - polecam pełnoletnim czytelnikom, którzy są tolerancyjni. Ale ad rem, starodawny Londyn, rozpusta, klimat podobny do Doriana. Kamil będąc na przedstawieniu poznaje Telenego. Obaj zakochują się w sobie.

Jakże mam wyrazić to wszystko, co czułem, dotykając dłoni Telenego? Dosłownie stanąłem w płomieniach, ale jednocześnie, choć zabrzmi to paradoksalnie, uspokoiłem się.

Kamil opowiada o swojej fascynacji sobą Telny'ego. Relacje są silnie emocjonalne, piękne, ulotne. Sposób w jaki przedstawia ówczesne mu czasy jest piękny, niepowtarzalny. Poza problemem miłości mężczyzn, możemy poznać przekrój społeczeństwa, problemy tamtych lat, oraz samą sytuację Londynu.

Przez kilka chwil ni mówił nic, jakby wyczekują odpowiedzi na swoje pytanie, której wcale nie trzeba było ubierać w słowa. Wyciągnąłem ku niemu ramiona. On zaś- jakby w nagłej obawie, że mu umknę- objął mnie mocno gestem nieprzezwyciężonego pożądania. 


Język jest łatwy, a zarazem piękny. To sprawia, że książkę czyta się szybko i przyjemnie. Jedynym problemem są liczne sceny erotyczne, mnie czasem one przytłaczały. Musiałam odłożyć książkę, aby chwilę odetchnąć. Ale wracałam do niej z wielką chęcią.

-Przebacz!
-Tobie przebaczyć, mój aniele? Nie tylko, że ci przebaczam, ale oddałbym za ciebie życie!

Jeśli chodzi o mnie i moją opinię, to książka mi się podobała, ale jak już pisałam, czasem była aż nadto odważna. Może nawet niesmaczna?  Bo Oscar chyba przekroczył cienką linię, widocznie napisał coś co nawet kilkaset lat później szokuje. Warto przeczytać, ale nie każdemu ta lektura się spodoba, czy nawet nie każdy doczyta ją do końca. Ja nie żałuję, a książkę stawiam na mojej półce.
Pamiętajcie tylko dla osób pełnoletnich ;)

środa, 22 sierpnia 2012

"Książę Mgły" - Carlos R. Zafon


Carlos Ruiz Zafon zdobył wielką sławę dzięki bestsellerom Cień wiatru i Gra anioła. Jednak jego debiutancką powieścią był Książę Mgły. Autor ma swoich wiernych czytelników, głównie fanów literatury magicznej, ale dzięki tej młodzieżowej książce zyskał i mnie. Bo polubiłam postacie wykreowane przez Hiszpana, bo klimat mnie kompletnie urzekł, bo przeżyłam piękne chwile i płakałam rozstając się z moimi przyjaciółmi- bohaterami.

Na początku zaznaczę, że jest to jedyna książka tego autora, którą miałam przyjemność przeczytać, więc nie będę się odnosiła to całego jego dorobku literackiego. Aczkolwiek, jeśli jest o równie dobry, co Książę Mgły to nie dziwię się rzeszą fanów na całym świecie, którzy z tak wielkim entuzjazmem wchłaniają słowa Zafona.

Książę Mgły opowiada historię rodziny Carverów, którzy podczas wojny (rok 1943) przeprowadzają się do nadmorskiego miasteczka. Rodzice, dwie córki i ich syn muszą na nowo nauczyć się żyć, w nowym miejscu. Powoli poznają okolicę, a ich przewodnikiem zostaje Roland, który szybko zaprzyjaźnia się z Maksem i jego siostrą Alicją. Wtajemnicza ich w legendy i pokazuje magiczne miejsca, a na koniec zapoznaje ze swoim dziadkiem, Victorem, starym latarnikiem. Jednak cała historia nie jest sielanką. Na wyspie dzieją się dziwne i niewyjaśnione rzeczy. Co stało się z poprzednimi właścicielami domku Carverów? Kto zaatakował ich najmłodszą córkę? Kim naprawdę jest Victor, kim Roland, a kim tytułowa postać? Na te pytania, odpowiedzi szukajcie w Księciu Mgły.

Pierwszym, a zarazem największym walorem tej książki jest język. Bogaty w niesamowite opisy, piękne epitety i słowa, które idealnie skomponowane tworzą magiczną atmosferę. Np.:

(…)Przez okno zaczęły sączyć się pierwsze światła brzasku wystrajającego nad lasem. Pasma mgły snuły się pośród traw, zarośli i krzaków. Ciągnące od morza powiewały wiatru rozszarpywały je, (…)

Tak, więc śmiało można powiedzieć, że Zafon maluje słowem. Jego postaci zyskują, dzięki temu, prawdziwe charaktery, są jak żywi znajomi, z którymi włóczymy się po plaży i przeżywamy serię niesamowicie napisanych zdarzeń. A sama historia pochłania nas, aż sami nie zorientujemy się, że zostało nam tylko kilka kartek do końca opowieści.

Zakończenie, jakie zafundował swoim młodym czytelnikom Zafon, jest bardzo dojrzałe. Mówi o walecznych czynach, o honorowych wyborach, o wartościach, za które warto oddać życie. Bo to piękna opowieść o przyjaźni, o obietnicach, o przeszłości, o miłości a także o okrucieństwie świata. Tragiczne wydarzenia, są równoważone poprzez piękne młodzieńcze uczucie jakie rodzi się pomiędzy bohaterami. Beztroska, szczęście, niewinność i ta pierwsza prawdziwa miłość są odskoczniami od smutnego zakończenia. Czytelnikowi na zawsze zostaną w pamięci te piękne chwile, podczas których rozkwitała tak wielka miłość. Ale również kiedy rodziła się przyjaźń Maksa, Alicji i Rolanda.

Książkę polecam każdemu, nie tylko młodzieży. Jest to piękna opowieść, która oderwie nas od trosk i problemów codziennego życia. Pozwoli odetchnąć i przeżyć niesamowitą przygodę, na którą nikt nie jest za stary, czy za młody. Mnie osobiście urzekła historia trojga przyjaciół, a ich postaci zostaną ze mną na długo. Miłość Alicji i Maksa będzie mi symbolem młodzieńczego, a zarazem dojrzałego uczucia, tej prawdziwej, wielkiej miłości, która zdarza się raz w życiu. A całą książkę będę miło wspominać jeszcze przez długi czas. Magia słowa Zafona w Księciu Mgły zaczarowała mnie i mam nadzieję, że i wiele przyszłych czytelników.

piątek, 10 sierpnia 2012

Gorzkie urodziny - Anne Cassidy

Tytuł: Gorzkie Urodziny
Tytuł oryginalny: Birthday Blues
Autor: Anne Cassidy
Wydawnictwo: STENTOR
Stron: 203
Ocena: 7,5/10



Anne Cassidy to brytyjska pisarka, zanim jednak zaczęła publikować, była nauczycielką. I to da się zauważyć w jej książkach, gdyż są one pouczające, a przede wszystkim, jej bohaterowie mają problemy, z którymi muszą się zmagać współcześni nastolatkowie. Ta znajomość wpływa pozytywnie na wartość Gorzkich urodzin.

Ta historia się rozpoczęła, gdy inna właśnie dobiegła końca. Były moje siedemnaste urodziny(…). Stałam na kładce dla pieszych przewieszonej nad autostradą. Czekałam na Bena w naszym zwykłym miejscu spotkań po lekcjach, z dala od szkoły i wścibskich spojrzeń.

Bohaterką tej książki jest siedemnastoletnia Julia. Poznajemy ją w niezbyt miłych okolicznościach. Jej najlepsza przyjaciółka zdradziła ją, a chłopak okazał się podły i zarozumiały. Na domiar złego, dziewczyna odkrywa, że coś złego dzieje się z jej organizmem. W tym trudnym okresie może liczyć na wsparcie swojej rówieśniczki, sąsiadki, Tiny. Z początku, z dystansem podchodzi do nowej przyjaźni, jednak mijają kolejne dni, tygodnie i obie dziewczyny dogadują się coraz lepiej. Podczas tego upływającego czasu Julia odzyskuje radość życia i dobry humor, niestety nie można tego samego powiedzieć o Tinie, której problemy dopiero się zaczynają.

Na razi nie mogę o tym myśleć. Wszystko po kolei. Najpierw uporządkuję sprawy mamy, potem zajmę się tym (…). Żyję z dnia na dzień.

Tematyką tej książki jest odpowiedzialność, jaką ponosimy za nasze decyzje, za popełnione błędy. To historia o tym, jak jedno wydarzenie może wszystko zmienić. To również opowieść o różnych barwach miłości. Miłość córki do matki, takiej, która w pewnym momencie zamienia kolej rzeczy. Bo to córka opiekuje się matką. Obsesyjna miłość żony do byłego męża. Czy zwyczajne młodzieńcze zakochanie.

Opuściła mnie resztka siła i osunęłam się na murek. W dniu moich urodzin dowiaduję się, że moja najlepsza przyjaciółka i (…). Byłam przekonana, że nic gorszego nie może mnie już w życiu spotka. Myliłam się. Miało być dużo gorzej. 

Bohaterowie przedstawieni w tej książce są dobrze napisani. Są żywymi ludźmi, z którymi przeżywamy ich przygody. Język jakim się posługują jest naturalny, młodzieżowy i adekwatny do sytuacji. Opisy są kolejnym walorem Gorzkich urodzin. Możemy wczuć się w sytuacje, lepiej zrozumieć bohaterów. Jednak to, co mnie zaciekawiło, to przewrotność losów bohaterów. Nie spodziewałam się, takich wydarzeń. Myślałam, że wiem jak potoczy się dalej akcja, aż nagle autorka mnie zaskoczyła. Nieprzewidywalność, to najmocniejszy punkt Gorzkich urodzin. 

Podsumowując, książka idealna dla młodzieży, która czasem się gubi i warto by było, żeby przeczytała Gorzkie urodziny, żeby wiedzieć jak się odnaleźć. To również pozycja, mówiąca o fundamentalnych prawdach, przyjaźni i miłości. Pouczająca historia, która sprawi, że czytelnik zrozumie, że zawsze jest wiele wyjść z trudnych sytuacji. Że czasem trzeba walczyć i być silnym. Gorzkie urodziny, to dobra książka, mądra, a zarazem w sam raz dla młodych, dorastających ludzi.





środa, 8 sierpnia 2012

Iker Casillas, Skromność mistrza- Enrique Ortego

Tytuł: Iker Casillas. Skromność Mistrza.
Tytuł oryginalny: La humildad del Campeon
Autor: Enrique Ortego
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Stron: 301




Euro 2012 się skończyło. Ale dzięki tym mistrzostwom wiele Polaków dowiedziało się, co nie co, o pięknej grze jaką jest piłka nożna. Wiele biografii i przewodników, które pojawiły się na rynku, miały pomóc lepiej zrozumieć fenomen tego sportu, oraz samych graczy. Jedną z takich książek jest Iker Casillas. Skromność Mistrza. Opowiada ona o najlepszym bramkarzu, kapitanie najlepszej reprezentacji w Europie i na świecie. Kim jest golkiper Realu Madryt i Hiszpanii?

Ważnym meczem jest ten pierwszy, pozostałe pojawiają się krok po kroku, chociaż to oczywiste, że w moim wypadku jest ich mnóstwo. Reprezentacja nauczyła mnie kochać kraj i być z niego dumny.

Enrique Ortego, autor biografii Casillasa stara się przybliżyć sylwetkę tego bramkarza. Sam jest fanem Realu, felietonistą, dziennikarzem, który ma na swoim koncie biografie Alfreda di Stefano, Zinedine’a Zidane’a, Raula i Cristiana Ronalda. W ciekawy, aczkolwiek nieschematyczny sposób opowiada nam o drodze na szczyt i życiu Ikera.

Nie można było zatrzymywać jego rozwoju. Pod względem techniki już zwracał na siebie uwagę. Myślę, że miał ją od kołyski, a potem tylko udoskonalał pozostałe elementy.  Zawsze wiedział, jakie są jego najlepsze cechy: szybkość i opanowanie. I właśnie w tym najbardziej się wyróżniał już jako profesjonalista w piłkarskiej elicie.

Skromność Mistrza, to historia małego chłopca, który, dzięki wsparciu rodziny, stał się jednym z najlepszych piłkarzy. Autor prowadzi nas poprzez najwcześniejsze wspomnienia rodziny i przyjaciół, aż po dni dzisiejsze, kiedy to Iker przygotowuje się na Euro 2012 (książka oryginalnie wydana w 2011 roku) i na Mistrzostwa Świata 2014. Relacje trenerów i selekcjonerów, pomagają nam dostrzec, że ten młody chłopak stał się gwiazdą, bo na to zasługiwał. Od najmłodszych lat ciężko trenował, pracował, poprawiał swoje wyniki, słuchał swoich mentorów i nie poddawał się. Oczywiście, talent, który przejawiał się od najmłodszych lat, też się liczył, ale nie tak bardzo jak nastawienie i systematyczność Casillasa.

Raul w tych ważnych chwilach ma same dobre słowa dla swojego kolegi.- Sportowe życie Ikera jest podobne albo takie samo jak moje. Bardzo młodo zadebiutował w Primera i zawsze pokazywał, że jest twardy i odpowiedzialny. To, czego dokonał w Realu Madryt i w reprezentacji U-21 przyprowadziło go aż tutaj. Nikt nie dał mu nic za darmo. To prawda, że darzę go wyjątkową sympatią. Staram się o niego troszczyć, chronić go, udzielać rad.

Książka, jak wskazuje tytuł, mówi o Mistrzu, który jednak pozostał sobą. Wciąż mieszka blisko rodziców, o których nigdy nie zapomina. Doceniania wysiłek, jaki włożyli w jego wychowanie i przygotowanie go do gry, pamięta o treningach, na które woził go jego ojciec i ile musiał poświęcić dla niego. Nie zapomina ludzi, dzięki którym dostał się na szczyt. Pamięta o swoich trenerach i selekcjonerach, o ludziach którzy dawali mu szansy. Iker pozostaje takim, jakim był, nie zapomina o swoich korzeniach, o wartościach jakie wpajali mu rodzice i co najważniejsze jest po prostu sobą. Można by rzec, chłopak z podwórka. Uczuciowy, który potrafi się rozpłakać po meczu. Ciągle doskonalący się, kiedy przegrywa, trenuje dwa razy ciężej, żeby być lepszym.  Spontaniczny, bo kiedy wygrywa i ściska króla Hiszpanii, łamie wszystkie protokoły. Sumienny, bo wie, że praca pozwala mu piąć się do góry. Iker Casills, skromny mistrz.

W finale zdałam sobie sprawę, że Iker będzie najlepszym bramkarzem świata. Jego parady były niesamowite. Pokazywano je w hiszpańskiej telewizji, więc wszyscy wiedzą, że nie przesadzam. Z tamtego okresu muszę wyróżnić to , jak bardzo lubił pracować. Po treningach zostawałem z nim i z Herrerą, drugim bramkarzem, który gra teraz w Alcorcon, i ćwiczyłem z nimi.


Jeśli chodzi o samą formę, to książka na pewno jest świetnym kompendium wiedzy, zarówno dla fanów piłki nożnej, jak i laików w tej dziedzinie. Przede wszystkim, jest dobrze napisana. Czyta się ją szybko i przyjemnie, oczywiście przeciętny śmiertelnik może się pogubić w nazwach zespołów, lig, czy piłkarzy, ale to nie stanowi aż tak dużej przeszkody. Relacje znajomych, trenerów, czy wypowiedzi samego golkipera, sprawiają, że książka zyskuje pewną świeżość i jest bardzo interesująca. Anegdoty są kolejnym ciekawym punktem. Dla bardziej zaawansowanych fanów, są rozrysowane składy na poszczególne mecze, statystyki, czy rankingi, które przybliżają grę Ikera.

Z Realem Madryt dwa razy zdobył Puchar Ligi Mistrzów, wygrał pięć Mistrzostw Hiszpanii, Puchar Króla, Trzy Superpuchary Hiszpanii, Puchar Interkontynentalny i Superpuchar Europy. Z reprezentacją Hiszpanii- Mistrzostwo Europy U-16, Mistrzostwo Europy U-17, Mundial U-20, Mistrzostwo Europy i Mistrzostwo Świata.


Co ciekawe, w książce znajduję się wiele zdjęć. Od najmłodszych lat i pierwszych wyjazdów, aż do ostatnich wydarzeń, zarówno sportowych jak i prywatnych. Książka ta, może być spokojnie nazwana biografio- albumem. A fotografie Casillasa, jeszcze bardziej pokazują jego ludzką, zwyczajną twarz. Mistrz, który, w dość kiepskich ubraniach, lata za piłką z kolegami, czy jedzie na trening metrem. Zdjęcia są wielkim plusem, a to z okładki idealnie tam pasuje. Szata graficzna jest perfekcyjna.

Iker Casillas jest najlepszym bramkarzem w historii Realu Madryt. Być może to najprostsze określenie, ale zarazem najwłaściwsze. Pozwala zdefiniować wielkość tego piłkarza. Chłopiec, który w koszulce Realu stał się mężczyzną. Wrodzony talent, z którego byłyby ogromnie dumny inny bramkarski geniusz, wielki Ricardo Zamora. Kapitan drużyny, reprezentujący sobą najlepsze wartości klubu.


Jeśli chodzi o moją własną opinię, książka jest bardzo dobra. Nie czytuję zbyt wiele biografii, a co dopiero sportowców, ale o Ikerze czytało się bardzo przyjemnie. Najlepszą rekomendacją będzie chyba powiedzenie, że kiedy tylko książka do mnie dotarła, nagle znikła mi z pola widzenia. Po kilku godzinach mój tata oddał mi ją z uśmiechem na twarzy, mówiąc: dobra. Jego pochwała powinna być zachętą. Bo to dobra historia, historia chłopca, który od zawsze był madridistą, który mając dziewięć lat poszedł na test do Realu Madryt i jest tam do dnia dzisiejszego. Kapitan, który jest wzorem, który jest liderem, liderem, który prowadzi swoje drużyny do zwycięstw.

niedziela, 5 sierpnia 2012

Matematyka miłości - Emma Darwin

Tytuł: Matematyka miłości
Oryginalny tytuł: The Mathematics of Love
Autor: Emma Darwin


Początek XIX wieku i druga połowa XX, co może łączyć te czasy? Miejsce, w którym przebywał Stephen, żołnierz i do którego przyjechała Anna, młoda, nieco zbuntowana dziewczyna. Oddalone miasteczko, z dala od cywilizacji w Anglii, malownicza wieś i natura wokół.


Emma Darwin, Angielka, która postanowiła opublikować swoją pierwszą książkę, jakby mogło się zdawać ma dość znane nazwisko. Czy to ta Darwin? Tak! To praprawnuczka Karola Darwina, która postanowiła nie iść w ślady prapradziadka i obrać inny, nie ścisły kierunek. Postanowiła zostać pisarką. Czy to mądra decyzja? Myślę, że tak, patrząc na jej pierwszą powieść Matematykę miłości.

Tytuł nieco nam mówi o książce, ale nie warto się nim sugerować. Ta opowieść jest podzielona na dwie części. Raz jesteśmy prowadzeni przez życie Stephena, weterana wojen napoleońskich, który powrócił do kraju i próbuje odnaleźć sam siebie. Drugi wymiar, to opowieść Anny, którą matka wysłała to wujka na wakacje. Obydwoje prowadzą narracje w pierwszej osobie, co tylko pomaga, nam czytelnikom, lepiej wczuć się w atmosferę poszczególnych lat. Atrakcyjności dodają listy Stephena, które znajduje Anna.

Książka, jakby nie było, jest o miłości. O różnych jej odcieniach. Wielka miłość Stephena – Catalina. Jest głównym tematem jego rozmyślań i listów z Lucy, przyjaciółką, którą poznał już po swojej służbie. Catalina natomiast była ukochaną sprzed lat, z którą był i z którą ma dziecko. Tu ukazuje się kolejna miłość, miłość do Idoia, ich dziecka. Jest też przelotny romans z aktorką, Katrijną, która pokazuje bohaterowi inny świat. I na pewno, to pomaga mu dostrzec rzeczy ważne. I ostatnia barwa miłości Stephena, Lucy. Najpierw przyjaźń, później  utrzymywany listownie kontakt, wspólna podróż i… Czy Lucy i Stephen zrozumieją, że to co ich łączy to miłość? Zapraszam do lektury.

Anna, zagubiona nastolatka, która przeszła swoje. Co nieco, o życiu wie, bo wiele próbowała. Nagle znajduje się na kompletnym bezludziu, ze swoim sympatycznym, aczkolwiek trochę dziwacznym wujkiem i zdecydowanie mniej sympatyczną babką, o której istnieniu nie miała nawet pojęcia. Z nudów postanawia przyjąć pracę u sąsiadów, fotoreporterów. Zakochuje się w Theo, artyście, żyjącym wbrew zasadom, ekstrawaganckim czarującym młodzieńcem. Przeżyje wielką, szaloną, pasjonującą przygodę miłosną. Jak się zakończy? Poza nią u wujka przebywa mały chłopiec, Cecil. I muszę przyznać, że jego postać chyba najbardziej mnie urzekła. Relacja jaka rodzi się między Anną a tym chłopcem jest piękną miłością. Miłością braterską, on jej zaufa, a ona zapewni mu bezpieczeństwo.

Plusem tej książki jest opis miłości. Czy to psychicznej czy fizycznej. Stopniowanie emocji, uczucia odkrywane powoli i nagły wybuch, to esencja tej powieści. Sceny są malowniczo opisane i rzeczywiście można podróżować w czasie, trzymając tę książkę w ręku. Jednak to, co jest plusem może być uciążliwe. Język jest wyraźnie stylizowany na ten XIX wieczny, co jest małą przeszkodą, bo męczy.

Jak widać po tytule, książka jest wyraźnie o miłości, ale nie banalnie, o nie! To nie kolejne romansidło. To mądrze, dobrze napisana opowieść o różnych barwach miłości, o przeistaczaniu się uczuć i o ich sile, pięknie i inspiracji. Matematykę miłości polecam każdemu, kto lubi przenosić się w czasie, kto lubi oryginalne powieści, kto czytuje książki z klimatem dawnych lat i kto chce poznać różne oblicza ludzkiej duszy.

czwartek, 2 sierpnia 2012

Jeden dzień - David Nicholls



Tytuł: Jeden Dzień
Tytuł oryginalny: One Day
Autor: David Nicholls
Wydawnictwo: Świat Książki
Stron: 443
Ocena: 8,5/10

Dexter  Mayhew będąc w Indiach zrobił sobie tatuaż na kostce. Znak ying i yang. Jak sam wyjaśnił oznacza on idealne połączenie przeciwieństw. Bo to właśnie o tym jest książka Davida Nichollsa, Jeden dzień . Dex i Em, Em i Dex, tak różni, a tak bardzo sobie przeznaczeni.

Ona, nieco skryta, ambitna pełna idei absolwentka. On, lekkoduch, nonszalancki, zadufany w sobie absolwent. Ona chce ratować świat, on pragnie sławy i wygody. Dwie skrajności, a jednak przez kolejne lata będą się spotykać, zwierzać się sobie i w końcu odkryją prawdę, która była między nimi od ich pierwszego spotkania.
15 lipca 1988, to dzień, który na zawsze zmieni życie dwojga ludzi. Krótki flirt przerodzi się w wieloletnią przyjaźń, a może i w coś więcej? Sprawi, że Dexter i Emma będą się wpierać, kłócić, godzić i dzielić swoimi przeżyciami przez kolejne lata.  Losy bohaterów i ich transformacje będziemy poznawać z rocznymi odstępami. Powracać do nich będziemy zawsze w dzień św. Swithina. Tego dnia się poznali, właśnie w ten sądny dzień, dzień patrona deszczu, przynoszącego ulgę po suszy. Bo gdy się przyjrzymy i wgłębimy w opowieść życia Emmy i Dextera to właśnie będzie jej  główne przesłanie.

Atmosfera książki przeniesie nas w lata ich dorastania (aż czuje się dym Malboro Light i aurę klubów z lat '90), dojrzewania i ustatkowywania się. Bunt, odrzucenie, zaprzeczenie, pokora, odpowiedzialność i w końcu dorosłość. Każdy etap życia przejdziemy z nimi i na końcu książki będziemy w stanie zrobić własny rozrachunek z postaciami. I mimo, że Dex nie był aniołkiem, polubimy go i zrozumiemy. A na końcu wybaczymy wszystko, co złe. I mimo, że Emma będzie nas denerwowała przez większość książki, stwierdzimy, że chcielibyśmy mieć taką przyjaciółkę, i jej również wybaczymy, zmarnowanie tylu lat.

Książka, mimo wszystko, jest pozytywna. To jedna  tych pozycji, która na chwilę nas zatrzyma. Skłoni nas do przemyśleń, rozważań. Lektura, która stojąc na półce będzie nam zawsze przypominać o tym, jak ważny jest czas. Jakby sama do nas mówiła: rozejrzyj się, zastanów, zrozum. Czy Nicholls wpłynie na nasze życia? O tym już sami musimy zadecydować, to my sami musimy dokonać wyboru, czy przeczytamy ją i odhaczymy ze swojej listy, czy jednak jak sam autor na początku prosi, odłożymy ją i odbędziemy podróż w głąb siebie.

Książkę serdecznie polecam, nie tylko fanom opowieści miłosnych, czy obyczajowych. Polecam ją każdemu kto lubi dłużej zastanowić się nad swoim życiem, każdemu kto lubi się doszukiwać znaczenie między wierszami, każdemu kto wierzy w prawdziwe uczucie, oraz tym, którzy w nie zwątpili. Polecam ją każdemu kto chce znaleźć odpowiedzi, kto nie zaprzestaje w poszukiwaniu ich, kto wierzy w magię literatury. Bo odnajdzie ją właśnie w Jednym dniu Davida Nichollsa.





A film? Bo oczywiście książka doczekała się adaptacji filmowej. Ekranizacja tak mnie zafascynowała, że mimo że, nie mam w zwyczaju kupować DVD tę kupiłam. Obraz jest genialnie zmontowany i czuje się to, co podczas czytania książki, przenoszenie w czasie, dojrzewanie razem z bohaterami.

Najmocniejszym punktem filmu są zdecydowanie aktorzy. Obsada idealnie się zagrał i umiała świetnie współpracować. Można by powiedzieć, że żyli życiem swoich bohaterów. Nie mówię tu tylko o dwójce głównych bohaterów, ale i pobocznych wątkach. Każdy spisała się na przysłowiowy medal.

Jim Sturgess z lekkością i chyba, przyjemnością wcielił się w postać Dextera. Włożył wiele w swoją postać i to widać, bo gra całym sobą. To samo można powiedzieć o jego partnerce filmowej, Anne Hathaway, która jest znakomitą aktorką i kolejny raz to udowodniła. Poza tym na pochwałę zdecydowanie zasługują: Patricia Clarkson ( mama Dextera), Romola Garai (Sylvie) i Rafe Spall (Ian).

Również charakteryzacja i scenografia są kluczowym elementem tego filmu. Obserwujemy głównych bohaterów na przełomie lat, widzimy ich metamorfozy, zmiany, również te zewnętrzne. Warto zauważyć, że charakteryzacja jest wyśmienita i nie można nic złego jej zarzucić. Również scenograficznie nie ma słabości.

Minusy? Chyba nie potrafię ich znaleźć. Wiadomo, że film nie jest wierną kopią książki, ale to akurat wychodzi tylko na lepiej. Zmienione sceny, dodane czy ominięte, tak dobrze wgrały się w akcję, że nie uznać ich za defekt adaptacji.

Film polecam i to bardzo! Jeden z niewielu, które oglądałam kilkadziesiąt razy i który pewnie jeszcze drugie tyle zobaczę. To ciepła, prawdziwa i wzruszająca historia, nie jakiś romans, banalna komedia romantyczna. Zapraszam przed ekran każdego, bo warto.