Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sophie Kinsella. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sophie Kinsella. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 września 2012

"Świat marzeń zakupoholiczki" - Sophie Kinsella


Gdy tylko zobaczyłam w bibliotece tę książkę, wiedziałam, że muszę ją przeczytać! Na jej podstawie nakręcono film, który po prostu uwielbiam – „Wyznania zakupoholiczki”.

Główna bohaterka to dwudziestopięcioletnia Rebeka Bloomwood, miłośniczka zakupów, kupująca wszystko, co spotka na swej drodze. Jej długi rosną, karty płatnicze zostają zablokowane, a ona bierze kolejne kredyty. Nie, nie zamierza spłacić zadłużenia – potrzebuje pieniędzy na kolejne torebki od Gucciego.

Rebeka pracuje w magazynie „Korzystne lokaty”, ale zapytana o ostatnie wydarzenia na giełdzie, szybko zmienia temat, ponieważ kompletnie nie orientuje się w ekonomicznym żargonie. Udziela czytelnikom porad dotyczących inwestowania pieniędzy, choć sama tonie w długach. Rebeka nieustannie wymyśla wymówki, byleby tylko nie spotkać się z prezesem banku, w którym ma dziesięciotysięczny debet.

Książka jest pełna dziwacznych i zabawnych przygód zakupoholiczki, które przeżywamy razem z nią. Nie brakuje tu także wątku miłosnego – Rebeka jest rozdarta między dwoma mężczyznami, ciężko jej zdecydować, z którym tak naprawdę pragnie się związać. Z kuzynem najlepszej przyjaciółki, mającym na koncie dwadzieścia milionów dolarów? A może z przełożonym, o którym nie potrafi przestać myśleć, mimo że on ma dziewczynę?

Zakończenie jest bardzo przewidywalne. Czytając kilka ostatnich rozdziałów, miałam nadzieję, że książka nie skończy się w ten sposób. Jednak po dłuższej chwili to do mnie dotarło: tak musiało być! Teraz nie wyobrażam sobie innego przebiegu zdarzeń. Autorka otworzyła sobie drzwi – mogła napisać kontynuację losów Rebeki lub poprzestać na jednej części. Takie zakończenie pasuje do obu opcji.

„Świat marzeń zakupoholiczki” można porównać do „Dziennika Bridget Jones” – nie jest to może literatura wysokich lotów, a naprawdę dobre, wciągające babskie czytadło, przy którym nie trzeba specjalnie wytężać umysłu. Może naprawdę poprawić humor w deszczowy dzień.

Zatem jeśli chcecie odpocząć od fantasy, kryminałów czy sensacji, sięgnijcie po „Świat marzeń zakupoholiczki”. Będziecie się świetnie bawić, czytając o perypetiach Rebeki Bloomwood.

wtorek, 28 sierpnia 2012

"Miłość w stylu retro" Sophie Kinsella

tłumaczenie: Magdalena Słysz
tytuł oryginału: Twenties Girl
wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: czerwiec 2011
ISBN: 978-83-247-2149-8
liczba stron: 464
kategoria: romans
ocena6/6

Wiek XX jest niewątpliwie jednym z ulubionych źródeł inspiracji dla twórców z każdej dziedziny kultury i sztuki. Coraz więcej pojawia się książek, w których fabuła "zahacza" o lata poprzedniego wieku. Osobiście bardzo lubię pozycje o takiej tematyce, gdyż mam wtedy niemalże pewność, że książka będzie ciekawa oraz, że w barwny sposób pisarz przedstawi klimat tej epoki. Oczywiście, zdarza się i tak , że książka, która miała okazać się hitem, okazała się kompletną klapą. A jak było tym razem?

"Miłość w stylu retro" jest kolejną powieścią, która wyszła spod pióra Sophie Kinsell. Sophie Kinsella to pseudonim angielskiej pisarki Madeleine Wickham- autorki "Wyznania zakupoholiczki"

Główną bohaterką jest 28-letnia Lara. Lara jest na życiowym zakręcie: rzucił ja ukochany Josh, za namową koleżanki rzuciła pracę i założyła z nią firmę pośrednictwa pracy. Firma stoi na skraju bankructwa, gdyż wspólniczka wyjechała na wakacje, zakochała się i nie zamierzała wracać do kraju. Lara musi się sama zmagać z narastającymi problemami firmy, z ciągle nalegającymi klientami, a do tego umiera jej 105-letnia ciotka Sadie. Lara nigdy nie poznała Sadie, a teraz rodzice zmuszają ją, by udała się z nimi na pogrzeb ciotki. Sam pogrzeb nie przeraża dziewczyny. Ją przeraża spotkanie z pompatycznymi, nie sympatycznymi i ekscentrycznymi krewnymi. Stryj Lary jest bardzo bogatym człowiekiem. W młodości "z dwóch" monet zbudował kawiarniane imperium. Wszyscy są dociekliwi, jak to Lara radzi sobie po rozstaniu z Joshem? Pogrzeb trwa i, gdy trumna z ciałem ciotki ma zostać skremowana, Lara dostrzega młodą dziewczynę, która głośno artykułuje swój sprzeciw. Młodą dziewczynę widzi i słyszy tylko nasza bohaterka. Obawia się, że postradała zmysły, ale nie. Krzycząca dziewczyna to duch jej ciotki- Sadie, który nakazuje, by Lara powstrzymała kontynuację pogrzebu. Lara jak zaczarowania wykrzykuje, że nie można ciotki pochować, gdyż prawdopodobnie została zamordowana...

"Miłość w stylu retro" okazała się bardzo klimatyczną, przezabawną lekturą. Spełniła moje wszelkie oczekiwania. Bohaterowie są różni, dynamiczni, frywolni, bezpośredni i są idealni dopasowani do ról, które odgrywają. Lara- zagubiona, obłędnie zakochana(przynajmniej tak myśli), zdezorientowana, nie mająca pomysły, jak wyjść z kłopotów. Bardzo mi przypominała Bridget Jones. Natomiast Sadie, to kobieta silna, frywolna, idąca do przodu, nie przejmująca się opinią innych, posiadająca umiejętność zmuszania ludzi do tego, co jest w danej chwili wygodne.. Sadie mimo, że jest duchem i nikt jej nie widzi, kocha tańczyć i potrząsać "balonami". W czasie, gdy Lara i Sadie będą poszukiwać tajemniczego naszyjnika, to nauczą się od siebie wielu ciekawych rzeczy, Sadie się zakocha w żyjącym mężczyźnie, co doprowadzi do zabawnych i często krępujących sytuacji oraz odkrycia rodzinnej tajemnicy.

Czytając tę książkę świetnie się bawiłam. Autorka posługuje się lekkim i obrazowym piórem. Język jest plastyczny, sugestywny oraz bardzo ekspresyjny. Jest dużo przezabawnych dialogów, co powoduje się czyta się bardzo płynnie. Pisarka opowiada, o tańcach, strojach i zwyczajach XX wieku. Czuje się klimat poprzedniej epoki, a Lara poczuje go na własnej skórze. Śmiechu było co nie miara. Dałam tej pozycji szóstkę , że względu na umiejętność wprowadzenia mnie w stan euforii, ale także lekkiej zadumy nad życiem. Polecam