poniedziałek, 3 grudnia 2012

"Dziwny lokator" reż. Guillem Morales

filmweb.pl
Uwielbiam hiszpańskie kino, mogłabym wymieniać ukochane filmy z tego kraju, zaczynając od obrazów filmowych o tematyce kobiecej Pedra Almodovara, poprzez dramaty, a skończywszy na thrillerach psychologicznych i horrorach. W weekend uraczyłam się Dziwnym lokatorem i na całe szczęście nie mieszkam w dużej posiadłości - taki strachliwy człowieczek jak ja miałby zagwarantowane poczucie niebezpieczeństwa.

Do drzwi późną porą puka nieznajomy, który prosi w pilnej potrzebie o udostępnienie telefonu. Wpuszczasz go, zostawiasz na chwilę samego...a on znika. Nie wiesz, czy wyszedł. Nie wiesz, czy może ukrył się w twoim ogromnym domu i cię zaatakuje. Mieszkasz sam. Męczą cię dziwne odgłosy, jednak nawet z pomocą pary policjantów nie możesz go znaleźć, ba, zostajesz uznany za nadwrażliwego człowieka. Nagle dostrzegasz, ile twój dom mieści zakamarków. Starasz się nie popaść w obłęd, jednak nie wiesz, czy to rzeczywistość, czy twoja wyobraźnia płata ci figle. Powoli zaczynasz czuć się jak intruz u siebie i wciągasz inne osoby w rozgrywkę, a sytuacja ni stąd ni zowąd odwraca się o 180 stopni. W takiej sytuacji znalazł się Felix - architekt mieszkający w ogromnym domu, samotny i rozstrojony nerwowo po rozstaniu z drugą połówką.

Dziwny lokator to pierwszy długometrażowy film hiszpańskiego reżysera Guillema Moralesa, w moim odczuciu o wiele lepszy i klimatyczny niż późniejszy pt. Oczy Julii. Dziwny lokator to znakomite kino psychologiczne z dreszczykiem emocji, utrzymane w aurze tajemniczości do prawie końcowych scen. Wszystkie sceny są ze sobą perfekcyjnie splecione i nie znajdziemy w tym filmie niedociągnięć czy też drobnych nielogiczności w fabule, mimo faktu, że irracjonalne, spowodowane słabą psychiką zachowanie bohatera może wydawać się momentami mało logiczne. Napięcia dodaje fakt, że widzowi nie zostaje przedstawiona twarz obcego mężczyzny, jest on jedną wielką niewiadomą i to pobudza ciekawość - nie dawałam wiary jego istnieniu i stawiałam w wątpliwość zdrowie psychiczne Felixa. Zastanawiałam się, czy intruz mógłby być jego chorym wyobrażeniem bądź drugą osobowością. Owe refleksje nie nastąpiły od razu - początek filmu nie zachęca, wydaje się nudny i nieprzemyślany, widz zdaje się mieć przeczucie, dokąd wszystko zmierza i nic do nie zaskoczy, lecz nic bardziej mylnego. Z minuty na minutę wczuwałam się coraz bardziej w postać Felixa, aż w pewnym momencie sytuacja odwróciła się o 180 stopni, jak już wspominałam i wywróciła do góry nogami moje wyobrażenia. Wątpiłam w uczciwość jego byłej żony i byłam skłonna uwierzyć, że niechciany współlokator z przypadku wciąż gdzieś się ukrywa...Świetna manipulacja widzem to już połowa sukcesu;)

Samotność Felixa jest spotęgowana przez pustkę wielkiego domu, chłodny minimalizm, kłótliwy charakter, nerwowe sprzeczki z kobietą i obsesję na punkcie wolnej przestrzeni. Felix wpadł w sidła niebezpieczeństwa i zjadającego strachu z własnej winy, jednak sam nie może się z pętli niepokoju wydostać, a do kogo może zwrócić się o pomoc? Dom, który miał być jego ostoją spokoju i natchnienia do pracy, wolną i swobodną przestrzenią, w której mógł się przemieszczać niezauważany przez żonę, gdy tego chciał, zaprojektowany zgodnie z marzeniami, stał się samotnią i miejscem potencjalnego zagrożenia, gdzie nie chciał przebywać i funkcjonował jako udręka. W postać Felixa wcielił się Antoni Gracia - mistrzowsko operował mimiką i grą aktorską, na jego twarzy były z przejęciem odmalowane wszystkie uczucia, smutku i grozy, radości i skupienia. Jestem zdziwiona, że posiada tak niewielką filmografię, zdobył moje uznanie w Dziwnym lokatorze i chciałabym go jeszcze kiedyś zobaczyć na dużym ekranie. Film jest scentrowany na przeżycia głównego bohatera, co mi się bardzo podobało - nie ma w nim niepotrzebnych pobocznych wątków i nie dłuży się absolutnie podczas oglądania. Fabuła wydaje się celowo przemilczana w pewnych fragmentach, lecz pod koniec filmu wszystkie elementy układanki idealnie do siebie pasują.

Film polecam oglądać wieczorem, w ciszy, w ciemności, aby spotęgować wrażenia i ukryć się w zakamarku posiadłości, przeznaczonym dla widza. Przeznaczony dla osób nie wymagających wartkiej fabuły, lecz lubiących jej momentalne wywrócenie na drugą, nieodkrytą stronę i powolne, pobudzające intelektualnie odkrywanie odpowiedzi na najważniejsze pytanie - kim jest dziwny lokator?

8 komentarzy:

  1. Recenzja aż kusi by film zobaczyć wieczorem, tylko z ciszą będzie kłopot

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z rodzaju tchórzy, więc kino nie dla mnie, myślę, że wrażenia z Twojej recenzji mi wystarcza

    OdpowiedzUsuń
  3. nie przepadam za thillerami, więc raczej nie obejrzę.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooooooo, bardzo bym chciała... ;)

    OdpowiedzUsuń